Ostatni kwartał roku przyniósł przetasowanie w rankingu zarządzających typujących fundusze do naszego portfela. Po wrześniu najwyższą stopę zwrotu miała inwestycja Marcina Bednarka, wiceprezesa BPH TFI, która jako jedyna uniknęła straty. Teraz, licząc od marca, miesiąca, w którym ruszyliśmy z drugą edycją portfela „Parkietu", najlepszy okazuje się zestaw funduszy typowanych przez Adama Łukojcia, zarządzającego Skarbca TFI, z zyskiem na poziomie 0,8 proc. (1 proc. w listopadzie). Wymiana na prowadzeniu świadczy o tym, że w ostatnich dwóch miesiącach strategia defensywna, reprezentowana w II i III kw. przez portfel BPH TFI, musiała ustąpić taktyce nastawionej na hossę, którą realizuje portfel Skarbca.
Ucieczka z GPW
Niestety, dla inwestorów przywiązanych do rodzimego rynku jest to hossa omijająca warszawską giełdę (może poza drobnym epizodem w październiku). 34 proc. portfela na grudzień stanowią fundusze akcji zagranicznych (ich udział rośnie z miesiąca na miesiąc – we wrześniu zajmowały one 22 proc.). 13 proc. zajmują fundusze, które przyporządkowaliśmy do grupy akcji polskich szerokiego rynku, jednak w rzeczywistości również one coraz więcej lokują poza Polską. W praktyce więc połowa portfela mającego się składać zarówno z akcji, jak i obligacji daje ekspozycję na zagraniczne rynki. Warszawską giełdę reprezentuje zaledwie 11 proc. przypadających na małe i średnie spółki.
WIG20 bez szans
Eksperci typujący fundusze do portfela „Parkietu" są przekonani, że hossa na rynkach rozwiniętych będzie trwać. Tej wiary nie nadwerężyła czwartkowa, rozczarowująca decyzja EBC – inwestorzy oczekiwali więcej niż tylko obniżenia stopy depozytowej o 0,1 pkt proc. i przedłużenia programu skupu aktywów przynajmniej do marca 2017 r. – bank w dalszym ciągu będzie przeznaczać na ten cel 60 mld euro miesięcznie. Zarządzający są przekonani, że w średnim terminie polityka EBC będzie dalej wspierać giełdy Starego Kontynentu. Nie straszy też Fed – TFI dowodzą, że „normalizacja" polityki pieniężnej w USA będzie pozytywnym sygnałem dla rynków, a w przeszłości, po rozpoczęciu cyklu podwyżek stóp procentowych, hossa trwała w najlepsze. – W nowy rok wejdziemy z niższymi cenami surowców, tanim euro, EBC wciąż prowadzącym ekspansywną politykę pieniężną, nadal niskimi stopami procentowymi, wzrostem gospodarczym, niską rentownością obligacji, rozsądnymi wycenami na rynkach akcji – wylicza Łukojć (więcej w ramce). Jednak nawet on, taktycznie nastawiony na hossę, nie daje większych szans warszawskim blue chips. Radosław Piotrowski z Union Investment TFI przyznaje wprost, że bodźców mogących wywołać wzrost WIG20 nie widać. Jedyna nadzieja – tradycyjnie – w „misiach".
Pytania do: Błażeja Bogdziewicza, wiceprezesa i dyrektora inwestycyjnego Caspar Asset Management, zarządzającego Caspar TFI
Połowę pańskiego portfela na grudzień stanowi fundusz obligacji skarbowych. Nie jest to ryzykowne posunięcie, biorąc pod uwagę powszechne oczekiwania odnośnie do podwyżki stóp procentowych przez Fed w tym miesiącu?