Reklama

Escort z Nazaretu

Ford Escort przez lata był jednym z najważniejszych europejskich modeli tej marki, jednym z liderów segmentu C. Dziś, gdy pałeczkę przejął od niego Ford Focus, warto przypomnieć sobie o weteranie szos sprzed czterech dekad.

Publikacja: 05.02.2016 16:00

Ford Escort RS1600 z 1971 r. to kwintesencja rajdowej petardy.

Ford Escort RS1600 z 1971 r. to kwintesencja rajdowej petardy.

Foto: Archiwum

Ford to wielki amerykański koncern, ale część jego produkcji kojarzymy ściśle z Europą. Jak to wyjaśnić? Pisałem o tym przy okazji prezentacji stylowego Taunusa – modelu o europejskim rodowodzie, ale to było ponad dwa lata temu, więc warto kilka faktów przypomnieć.

Henry Ford już w 1911 roku otworzył swoją pierwszą fabrykę w Europie, w angielskim Manchesterze, gdzie wytwarzał oczywiście Model T, potem też inne, już konstrukcji brytyjskiej, m.in. Forda Perfect, Anglia, Popular, Cortinę czy Consula. Nowe zakłady w Niemczech powstały w roku 1925, a sześć lat później otwarta została fabryka w Kolonii (potem też we Francji, ale po wojnie kupiła je Simca). Gdy wybuchła wojna, zakłady były już przemianowane na Ford-Werke i pracowały przede wszystkim na potrzeby armii. Do produkcji cywilnej wróciły dopiero w 1952 roku, zaczynając właśnie od Taunusa. Dość szybko zacieśniły współpracę z fabrykami angielskimi, tworząc ważny przyczółek Forda w Europie.

Escort Mk I, który zadebiutował w 1967 roku, zastąpił w gamie wspomniany wcześniej model Anglia. O ile jego poprzednik był jednak produkowany tylko na Wyspach, o tyle Escort od początku był modelem światowym. Wytwarzano go w zakładach w Anglii, Niemczech, Irlandii, Belgii, Izraelu (konkretnie w Nazarecie!), Australii, Nowej Zelandii, na Tajwanie.

Na Starym Kontynencie Escort miał za zadanie powalczyć o ważne miejsce w swojej klasie, przede wszystkim gonić lidera – VW Golfa. Pierwsze dwie generacje oferowane były tylko jako 2- i 4-drzwiowy sedan, 3-drzwiowe kombi oraz 2-drzwiowy van. Dopiero trzecia doczekała się nadwozia typu liftback, w wersjach 3- i 5-drzwiowej, co miało pomóc nawiązać bezpośrednią walkę z najgroźniejszym rywalem. Ten zwrot przyniósł duży sukces, nie tylko rynkowy. W 1981 roku Ford Escort Mk III zdobył pierwsze miejsce w plebiscycie na Europejski Samochód Roku.

Jak na popularny model przystało fordowski kompakt miał wiele wersji i odmian, wśród nich m.in. odmianę Escort Mexico, wprowadzoną w 1971 roku po zwycięskim rajdzie London to Mexico Rally, czy sportową RS2000 z 1974 roku. Escort, produkowany do 2001 roku, doczekał się siedmiu generacji i utorował drogę do sukcesu swemu następcy, Focusowi. Dwa lata dłużej produkowano go w USA, gdzie trafił w 1983 roku (nazywano go tam Mk I, choć bazował na europejskiej „trójce"), a od 2014 roku jest też wytwarzany sedan na rynek azjatycki, który ochrzczono właśnie Escort.

Reklama
Reklama

Wśród ciekawych odmian kultowego modelu ważne miejsce zajmuje Escort RS1600. Egzemplarz z 1971 roku, wyremontowany i czekający na klientów w Danii, znalazłem w ogłoszeniu na stronie portalu Giełda Klasyków, gdzie czytamy, m.in.: „Uwielbiany w Wielkiej Brytanii Ford Escort RS1600 był pierwszym ogólnie dostępnym samochodem przygotowanym wyłącznie z myślą o rajdach. Wyposażony w 16-zaworowy silnik BDA wywodzący się z Formuły 3, wzmocnione zawieszenie i usztywnioną karoserię był bronią nie do pobicia. Według sprzedającego w wersji z kierownicą po lewej stronie powstało ich zaledwie... 27. Odrestaurowany egzemplarz to nie lada rodzynek".

Czy trzeba lepszej zachęty? Przygodę z Escortem warto zacząć właśnie od tego auta. Uwaga, mam jednak wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy – cena wynosi 300 000 zł.

[email protected]

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama