Reklama

Złoto przegrywa z zielenią

Wielki golf zawodowy jest sportem bogatym, tak bogatym, że na razie nie jest mu potrzebna olimpijska sława. Największym wystarczają cztery turnieje Wielkiego Szlema, cykle turniejowe na wszystkich kontynentach i możni sponsorzy.
Phil Mickelson (na zdjęciu), który na polu zdobył 2,3 mln USD premii i miał 50 mln USD dochodów inne

Phil Mickelson (na zdjęciu), który na polu zdobył 2,3 mln USD premii i miał 50 mln USD dochodów innego rodzaju, był drugi na liście najbogatszych sportowców świata „Forbesa” w ubiegłym roku. Pierwszy był Jordan Spieth (23 mln USD nagród turniejowych i 30 mln USD z kontraktów sponsorskich). Obaj wyprzedzili Tigera Woodsa (na polu zarobił 550 tys. USD, ale dołożył 48 mln USD z kontraktów reklamowych i działalności biznesowej).

Foto: Archiwum

Właśnie trwa 145. British Open – najstarszy i najbardziej szanowany turniej wielkoszlemowy. Na starym szkockim polu Royal Troon w South Ayrshire, 55 km na południowy zachód od Glasgow, 156 golfistów zaczęło grę o Claret Jug – wiktoriański srebrny dzbanek na młode wino, oraz o 1,175 mln nieco słabnących funtów głównej nagrody.

Turniej sławny, prestiż ogromny, premie z łącznej puli 6,5 mln funtów szterlingów odpowiednie. Ci z dalszych miejsc też powinni być zadowoleni – wicemistrz dostanie 675 tys. funtów za cztery dni pracy, dziesiąty na liście premii – 135 tys., nawet ostatni z miejsca płatnego (to zwykle 70. pozycja) wyjedzie z czekiem na 15 tysięcy funtów.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama