Przed niespełna rokiem zaproponowaliśmy następującą koncepcję: nietypową sytuację na światowych rynkach porównaliśmy do tej z 1998 roku, kiedy to indeks rynków wschodzących po kilku szokach (kryzys azjatycki, potem bankructwo Rosji Jelcyna na skutek niskich cen ropy) zanurkował do wieloletnich minimów, podczas gdy dla rynków rozwiniętych (z USA na czele) przecena oznaczała zaledwie spadek ze szczytów hossy. Przed rokiem też tak to wyglądało – emerging markets zjechały do poziomów najniższych od 2009 roku, podczas gdy amerykański S&P 500 niewiele wcześniej ustanowił nowe rekordy. Taka sytuacja nie zdarza się często – to wyjątkowy analityczny rarytas.