Europa wciąż jest bardzo daleka od wyjścia z kryzysu. Takie wrażenie można odnieść, przyglądając się kursom akcji wielu europejskich banków. Dotyka je już kolejna fala przeceny, a inwestorzy martwią się o ich kondycję, tak jakbyśmy nadal mieli pamiętną jesień 2008 r. lub jesień 2011 r., czas eskalacji kryzysu w strefie euro. Pod silną presją są akcje czołowych włoskich banków (o ich problemach pisałem szeroko choćby w „Parkiecie" z 16 lipca) i papiery banków portugalskich. Obok nich wśród źródeł zagrożeń niektórzy analitycy wymieniają jednym tchem Deutsche Bank, największego niemieckiego pożyczkodawcę i zarazem światową potęgę w bankowości inwestycyjnej.