Z reguły za ponadprzeciętną wyceną kryją się niemałe oczekiwania inwestorów odnośnie do przyszłych zysków. – Gdy weźmiemy pod uwagę, że wartość spółki to w praktyce suma zdyskontowanych przyszłych przepływów pieniężnych pomniejszonych o bieżące zadłużenie, nie powinno dziwić, że inwestorzy są skłonni wyżej wyceniać spółki, które będą w stanie swoje przepływy i – co za tym idzie – wyniki w kolejnych latach zwiększać w stopniu wyższym niż konkurencja. Stąd się biorą znaczące różnice w wycenach, gdy porównujemy podobne spółki, ale o różnym tempie wzrostu – wyjaśnia Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny Starfunds.