Warszawskie indeksy mają za sobą kilka bardzo udanych miesięcy. Wielu obserwatorów uważa, że nastał już dobry moment na większą korektę. Czy marcowa zadyszka indeksów może oznaczać, że nasz rynek dojrzał już do korekty?
Mamy do czynienia z płaską korektą po fali dynamicznych zwyżek głównych indeksów, co bardziej wygląda jak przystanek po okresie dynamicznych zwyżek. Nastroje na krajowym rynku cały czas jednak pozostają dobre i inwestorzy nie przejawiają szczególnie dużej ochoty do pozbywania się akcji. Pretekstem do pogłębienia korekty mógłby być jakiś mocny negatywny impuls z zewnątrz. Tymczasem sytuacja na pozostałych rynkach na razie bardziej sprzyja akumulowaniu akcji, niż realizacji zysków. Dlatego nie nastawiałbym się na jakąś mocną korektę w krótkim terminie. Sytuacja na największych światowych giełdach jest dość stabilna, choć np. amerykańskie akcje są stosunkowo drogie. Nie można jednak mówić o znacznym przewartościowaniu polskiego rynku jako całości.