Zgodnie z oczekiwaniami i scenariuszem zwykle granym, gdy nie pracują rynki amerykańskie, notowania skończyły się skromnymi zmianami najważniejszych indeksów. WIG20 zyskał 0,17 procent przy zwyżce indeksu szerokiego rynku WIG o 0,35 procent. Obrót na całym rynku nie przekroczył 1,51 miliarda złotych, z czego na WIG20 przypadło około 1,21 miliarda złotych. W przypadku koszyka blue chipów można mówić o rozdaniu, które pod względem obrotu było najspokojniejszym w całym tygodniu. W istocie, obrót w indeksie było o trzecią część mniejszy od obrotu na sesji czwartkowej, więc rynek w sposób modelowy skorzystał z okazji do wyciszenia. W takim kontekście mniejsze znaczenie ma oddech rynku i liderzy obozów popytowego i podażowego, bo rozdanie było zwyczajną grą na przeczekanie. Niemniej, wzrost piątkowy powiększył zysk WIG20 w skali tygodnia do 2,87 procent, co przekłada się na zwyżkę, która jest tylko ułamek mniejsza od czerwcowego spadku średniej. Ostatni element wprost łączy się z obrazem technicznym, w którym bykom udało się zbudować przeciwwagę dla wcześniejszych porażek w rejonie 3700 pkt. i bazę do powrotu do gry o pokonanie psychologicznego oporu. Warto jednak zakładać, iż ewentualny ruch WIG20 nad 3700 pkt., a zwłaszcza trwałość wyjścia na opór oraz wybicie na nowy szczyt hossy, będą w największym stopniu zależały od kondycji złotego oraz kontynuacji hossy w otoczeniu. Nie ma bowiem grama wątpliwości, iż zakończony tydzień – a zwłaszcza sesja czwartkowa przesądzająca o sukcesie byków – został zagrany w kontekście odbicia polskiej waluty po ostatniej przecenie i wybiciu się niemieckiego DAX-a z konsolidacji na nowy szczyt hossy i najwyższe poziomy w historii.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.