Klienci banków dzielą się na tych, którzy marzą o niskich stopach procentowych (kredytobiorcy), i tych, którzy chcą, by były jak najwyższe (deponenci). Od marca 2015 r. sytuacja tych drugich pogarszała się niemal z miesiąca na miesiąc. Bo chociaż od tego czasu oficjalna stopa procentowa wynosi cały czas 1,5 proc., to banki najpierw powoli obniżały oprocentowanie lokat, by w chwili, gdy pod koniec ubiegłego roku niektóre znalazły się w potrzebie, nagle je zwiększyć. Potrzeby zostały zaspokojone, najlepsze oferty już idą w dół. Na dodatek inflacja w marcu sięgnęła 1,7 proc., co oznacza, że w wielu przypadkach realne stopy procentowe depozytów są ujemne. Pewnym pocieszeniem dla polskich oszczędzających może być fakt, że ich europejscy koledzy mają gorzej. Nawet średnie oprocentowania w krajach strefy euro są niższe od inflacji.