Główną osią narracji staje się strategiczna zbieżność interesów w Waszyngtonie oraz sezon weryfikacji dość wyśrubowanych oczekiwań inwestorów w odniesieniu do wyników finansowych amerykańskich spółek.
Zbliżające się wybory połówkowe w USA wymuszają na administracji Donalda Trumpa konkretne działania. Deeskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przestała być opcją, a stała się polityczną koniecznością. Rynki, wykazując się coraz większą odpornością na nieprzewidywalną retorykę Białego Domu, zaczęły wyceniać scenariusz, w którym pragmatyzm wyborczy przeważy nad konfrontacyjnym stylem zarządzania. To właśnie to „uodpornienie” inwestorów na geopolityczne szumy pozwoliło amerykańskim indeksom na wyznaczenie historycznych rekordów.
Równolegle, głównym katalizatorem wzrostów pozostaje realna siła sektora korporacyjnego, choć to właśnie on staje się obecnie obszarem największego ryzyka. Publikacje wyników finansowych za I kwartał są dla rynków momentem „prawdy”, szczególnie w odniesieniu do gigantów technologicznych. Ogromne oczekiwania, dyskontowane w cenach od wielu miesięcy, popychają indeksy w kierunku północnym, ale jednocześnie stawiają poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Każde nawet najmniejsze nadszarpnięcie dynamiki przychodów czy prognoz dotyczących rozwoju sztucznej inteligencji, może zostać odebrane przez rynek jako sygnał do głębokiej rewalidacji wycen. Warto przy tym odnotować, że na wykresie indeksu Nasdaq kluczowym wyzwaniem pozostaje opór techniczny 24417 pkt. Jest to rejon, w którym podaż ma pełne prawo do zamanifestowania swojej obecności, jeśli tylko raporty kwartalne nie dostarczą paliwa do dalszej ekspansji.
W tym globalnym układzie sił warszawski parkiet prezentuje się wyjątkowo interesująco. WIG20, wykazujący się w ostatnich tygodniach relatywną siłą, zdaje się antycypować pozytywne rozstrzygnięcia na arenie międzynarodowej odważniej niż rynki bazowe. Benchmark ten dotarł jednak do bariery o strategicznym znaczeniu: 3670–3691 pkt. Ten węzeł Fibonacciego, wzmocniony klasycznymi założeniami analizy technicznej, stanowi obecnie najważniejszy poligon doświadczalny dla byków. Trwałe sforsowanie wymienionej strefy wygenerowałoby silny sygnał kontynuacji hossy, potwierdzając, że polski rynek na dobre wszedł w fazę dojrzałego trendu wzrostowego.
Mimo dominacji strony popytowej, należy zachować oczywiście czujność. Każdy scenariusz oparty na rekordowych poziomach cen niesie ze sobą ryzyko rozczarowania. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym byłaby utrata wsparcia 3535–3546 pkt. To pierwsza zapora popytowa Fibonacciego, która obecnie wyznacza granice rynkowej równowagi dla indeksu WIG20. Jej zanegowanie mogłoby stać się katalizatorem dla niedźwiedzi, szukających okazji do głębszego ruchu kontrującego.
Podsumowując, rynki akcji są obecnie w rękach kupujących, ale ich dalszy sukces zależy od tego, czy polityczny pragmatyzm zdoła udźwignąć ciężar bieżących uwarunkowań, a technologiczni liderzy sprostają ekstremalnie wyśrubowanym oczekiwaniom inwestorów, które nie pozostawiają już marginesu na żadne błędy.