Krajobraz inwestycyjny, zdominowany przez eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, zmusił graczy do ponownej wyceny ryzyka geopolitycznego. Ceny ropy naftowej, balansujące wokół bariery stu dolarów, budzą uzasadniony niepokój o trwałość dezinflacji.

W tym skomplikowanym otoczeniu oczy wszystkich skierowane są na Waszyngton. Napływające z USA dane stawiają Rezerwę Federalną w położeniu wyjątkowo skomplikowanym. Choć ostatni odczyt inflacji CPI na poziomie 2,4 proc. r./r. mieścił się w przedziale oczekiwań , to droga do osiągnięcia dwuprocentowego celu wydaje się wydłużać pod wpływem surowcowego szoku. Fed znajduje się obecnie w kleszczach sprzecznych sygnałów, gdzie walka o stabilność cen w warunkach drożejącej energii zderza się z potrzebą ochrony słabnącego rynku pracy, co skutecznie mąci klarowność przyszłej polityki monetarnej. Słabszy od oczekiwań raport NFP jedynie pogłębia ten dylemat, stawiając pod znakiem zapytania tempo i skalę ewentualnych obniżek stóp procentowych w bieżącym roku.

Paradoksalnie jednak, mimo tak gęstej atmosfery w sferze fundamentalnej, chłodna analiza techniczna najważniejszych indeksów dostarcza argumentów, które trudno zignorować. W przykładowym porównaniu zachowania warszawskiego WIG20 oraz indeksu Nasdaq w skali dziennej, uderza brak konkretnych, bezpośrednich sygnałów słabości, które korespondowałyby z natłokiem negatywnych informacji płynących z frontu geopolitycznego czy gospodarczego.

Na rodzimym parkiecie kluczowym punktem zwrotnym okazała się poniedziałkowa sesja z 9 marca. Obóz byków przeprowadził wówczas spektakularną obronę strategicznego wsparcia Fibonacciego 3184–3204 pkt. Ranga tego obszaru jest nie do przecenienia, gdyż został on wytyczony na bazie konfluencji aż trzech kluczowych zniesień wewnętrznych 23,6 proc., 38,2 proc. oraz 50,0 proc. Fakt, że tak silnie ufortyfikowany bastion wytrzymał napór podaży w obliczu najsilniejszych od lat napięć na linii USA–Iran, stanowi obiektywny dowód na to, że popyt wciąż dysponuje odpowiednimi rezerwami energii.

Podobny mechanizm obronny, choć w innej skali, obserwujemy za oceanem. Gdy Nasdaq zbliżył się do szerokiego węzła popytowego: 21840–22000 pkt, kupujący odpowiedzieli z nieukrywanym entuzjazmem. Można zaryzykować tezę, że choć świat pozostaje w cieniu ogromnych zagrożeń, wykresy na obecnym etapie milczą w kontekście generowania sygnałów alarmowych. Rynek zdaje się ignorować czarne scenariusze tak długo, jak niezatapialna na razie wiara w rewolucję AI pozostanie główną osią narracji i zarazem czynnikiem podtrzymującym hossę na światowych parkietach..