Reklama

Rok rozpoczęty z przytupem

Przy pewnym sceptycyzmie co do przebiegu całego roku, nie widzimy żadnych sygnałów, by problemy miały wkrótce nadejść na rynkach akcji.

Publikacja: 15.01.2026 06:00

Kamil Cisowski CFA, zarządzający, Opoka TFI

Kamil Cisowski CFA, zarządzający, Opoka TFI

Foto: materiały prasowe

Początek stycznia jest sezonowo jednym z najlepszych okresów w roku, ale i tak musi imponować odporność rynku na niewiarygodną liczbę przeszkód, które rzuca przed nim głównie prezydent Trump.

Łatwość, z którą rynek zaakceptował interwencję w Wenezueli i perspektywę możliwych działań militarnych w innych państwach (poza oczywistym w świetle ostatnich deklaracji celem w postaci Iranu brane pod uwagę są m.in. Kolumbia i Kuba) zaskakuje, ale nie tak jak brak negatywnej reakcji na atak na niezależność Fed. Nie jest dużą przesadą twierdzenie, że znajdujemy się w fazie rynkowej, w której każde negatywne zdarzenie spływa po giełdach akcji, a dodatkowo powoduje absurdalne wzrosty metali szlachetnych, co jest szczególnie interesujące w kontekście srebra, które trudno uznać za jakąkolwiek bezpieczną przystań. Na tym rynku widzimy bańkę, która jest bliska kresu. Potencjalnie przyjdzie on już w najbliższych dniach, o ile nie zostaną przez USA wprowadzone cła na ten metal, co uważamy za scenariusz bazowy. Powinno to umożliwić przepływ metalu z USA do Londynu i wygaszenie niedoboru podaży.

Przy pewnym sceptycyzmie co do przebiegu całego roku, nie widzimy żadnych sygnałów, by problemy miały wkrótce nadejść na rynkach akcji. Na niemal wszystkich z nich wzrosty mają szeroki charakter, m.in. dzięki trwającej od kilku tygodni rotacji z technologii w innych kierunkach (rewelacyjnie zachowują się m.in. sektor materiałowy i ochrony zdrowia).

O ile warto mieć z tyłu głowy, że obecna hossa robi się „stara”, cztery lata wzrostów z rzędu są stosunkowo rzadkim zdarzeniem, a drugi rok w amerykańskim cyklu prezydenckim jest zazwyczaj najgorszy (lata 2018 oraz 2022 są bolesnym tego przykładem), wydaje się, że „chwila” potrwa jeszcze jakiś czas.

Na razie jedynym efektem działań prezydenta Trumpa jest zakład „sprzedaj Amerykę, kupuj wszystko inne”, co w ogóle może się okazać rozsądne w ciągu najbliższych 12 miesięcy, szczególnie że niewiele wskazuje na razie, by obiegowa mądrość o dalszym osłabieniu dolara miała się okazać nieprawdziwa. Tradycyjnie, oznacza to, że rynki wschodzące, w tym Polska, mogą zachowywać się lepiej niż Europa.

Reklama
Reklama

Pewne wątpliwości mamy co do Japonii. Pomysł premier Sanae Takaichi, by po niecałych trzech miesiącach rządów skapitalizować swoją popularność i zwołać przedterminowe wybory, które umocnią pozycję jej partii LDP w niższej izbie parlamentu, wyniósł już przegrzane Nikkei na kolejne szczyty. O ile wszystko wskazuje, że jest to plan, który może się zrealizować, jej poprzednik Shigeru Ishiba i wielu polityków na świecie w ostatnich latach powodowali tego typu działaniami problemy.

Okiem eksperta
Jak zagarnąć kawałek przyszłości
Okiem eksperta
Mocna końcówka, dobry początek i co dalej?
Okiem eksperta
Niskie oczekiwania z potencjałem
Okiem eksperta
Walka na oporach. Czekamy na raport z rynku pracy
Okiem eksperta
Po co komu listy zastawne?
Okiem eksperta
Maraton prognoz czas zacząć
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama