Okazuje się, że w tej grupie prawie 69 proc. podmiotów zaskoczyło pozytywnie wielkością zysku przypadającego na akcję, natomiast tzw. konsensus dotyczący poziomu przychodów został przekroczony w 65 proc. przypadków. Wygląda na to, że IV kwartał 2019 r. był czwartym z rzędu, podczas którego średnia roczna dynamika wzrostu zysków spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500 była ujemna (obecne szacunki wskazują na wartość -0,3 proc. r./r.).
Przyglądając się nieco bliżej wynikom spółek, tradycyjnie pochylimy się nad firmami wchodzącymi w skład słynnego akronimu FAANG, które ważą w ramach indeksu S&P 500 już około 18 proc. Mogłoby się zdawać, że największych emocji dostarczyła publikacja wyników przez Amazona, który na poziomie zysku przypadającego na akcję przebił oczekiwania rynkowe o ponad 60 proc. Dobre wrażenie na inwestorach zrobiły również przychody, które rok do roku wzrosły o ponad 20 proc. W przypadku Apple'a raport również nie zawiódł, dzięki dobrej sprzedaży iPhone'ów spółka przebiła oczekiwania, notując wzrost przychodów w IV kwartale także w Chinach.
Podczas konferencji Tim Cook uspokajał w kwestii efektów chińskiej epidemii, zwracając uwagę na niską sprzedaż w otoczeniu Wuhan i możliwość znalezienia alternatyw dla podzespołów produkowanych w regionie Hubei.
Z dość mieszaną reakcją spotkały się natomiast wyniki Netflixa. Spółka wprawdzie osiągnęła wyraźny wzrost subskrybentów na świecie (8,33 mln vs. prognoz 7,2 mln), jednak na terenie USA widać wyraźne oznaki nasycenia rynku. Spółka narażona jest na słabnącą dynamikę przyrostu subskrybentów przy rosnącym koszcie pozyskiwania nowych klientów.
Inwestorzy chłodno przyjęli też raport Facebooka – wprawdzie zyski oraz przychody przebiły prognozy analityków, jednak niepokój wywołał słaby przyrost nowych użytkowników w Ameryce Północnej, a także wysoki koszt ich pozyskiwania.
Ostatni wśród gigantów technologicznych, Alphabet, podał swoje wyniki w poniedziałek. W tym przypadku również możemy mówić o słodko-gorzkiej wymowie sprawozdania, które pokazało spore zyski, ale niższe od oczekiwań przychody.
Biorąc pod uwagę powyższe podsumowanie, mamy do czynienia z mieszanymi rezultatami, gdzie w trzech przypadkach opublikowane sprawozdania bynajmniej nie zachwyciły inwestorów.
Jak na to reaguje Wall Street? Chciałoby się powiedzieć, że „po staremu". Mimo że na świecie, szczególnie w Azji, narastają obawy o skalę negatywnych skutków koronawirusa, amerykańskie indeksy niezmiennie flirtują z poziomami rekordowymi. Faktem jest, że bez względu na wyniki oraz wysokie wyceny Wall Street jest obecnie jednym z niewielu parkietów, które mogą sobie pozwolić na względną neutralność wobec problemów Chin. ¶