Z 22 banków spółdzielczych obecnych w przeszłości na Catalyst, pozostało 15. Zapadające papiery (zwykle podporządkowane) nie są refinansowane kolejnymi obligacjami i trudno powiedzieć, czy dzieje się tak ze względu na brak chętnych do obejmowania papierów, czy też banki same nie chcą wchodzić na rynek publiczny, gdzie ryzykują komentowaniem ich sytuacji finansowej, a ta nie zawsze jest dobra.
Osiem z wciąż obecnych na Catalyst banków wykazało bowiem dwucyfrowy udział kredytów zagrożonych (przed rokiem było to siedem banków), w tym w dwóch przypadkach wartość ta przekraczała 20 proc., a w jednym – Polskim BS w Ciechanowie – wyniosła 49 proc., co i tak jest poprawą w porównaniu z 2016 r. (59 proc.). Są to wartości, których można spodziewać się raczej po sprawozdaniach firm pożyczkowych. W przypadku banków świadczy o zdecydowanie zbyt luźnych kryteriach udzielania kredytów i pożyczek w przeszłości.