Pierwsza lutowa sesja na rynkach finansowych wpisała się niejako w naszą zimową aurę. Nastroje pozostały dość słabe, a na części aktywów (m.in. w przypadku metali szlachetnych) kontynuowana była wyprzedaż rozpoczęta w piątek. Inwestorzy pozostali ostrożni w związku z sytuacją globalną, gdzie wprawdzie ucichła sprawa Grenlandii, ale cały czas nie ma pewności , jak rozwinie się sytuacja w Iranie, a w USA znów trwa shutdown. Na rynek walutowy i rynek obligacji wpłynęło ogłoszenie w piątek przez prezydentaTrumpa następcy Jerome’a Powella. Ma nim zostać Kevin Warsh, o ile oczywiście zyska akceptację Senatu. Choć Warsh opowiadał się w 2025 r. za niższymi stopami procentowymi, wpisując się w oczekiwania DonaldaTrumpa, rynki finansowe pamiętają go jako „jastrzębia” i wydają się do końca nie wierzyć, że będzie ulegał presji prezydenta. Na tej fali USD zyskiwał wobec EUR już w piątek (kurs zszedł z okolic 1,1950 do 1,1850), a w poniedziałek kontynuował umocnienie (w kierunku 1,1800/EUR). Mocniejszy dolar negatywnie odbił się na notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,2210. Na rynkach obligacji dominowały w poniedziałek wzrosty rentowności, choć nie były one znaczące: w USA rzędu 1,5 pkt. bazowego, w Niemczech 2,0 pb, w Polsce zaś, w związku z oczekiwaniem na środową decyzję RPP dotyczącą stóp (gdzie wysoce prawdopodobna wydaje się kolejna ich obniżka), rentowności właściwie zamarły. W tym tygodniu (w czwartek) decyzje w sprawie stóp podejmą też m.in. EBC i Bank Anglii, ale w obydwu przypadkach nie są oczekiwane jakiekolwiek zmiany.