– W zaledwie trzech brutalnych sesjach złoto oficjalnie przeszło z szalejącej hossy w bessę według definicji technicznej (spadek o 20 proc. lub więcej od ostatnich szczytów). Taka prędkość i skala są nadzwyczajne, nawet w roku, który już przyniósł paraboliczne wzrosty i ekstremalną zmienność. Skala wyprzedaży, która rozgrywa się dziś na złocie, to coś, czego nie widziałem od mrocznych dni globalnego kryzysu finansowego w 2008 r. – likwidacje lewarowanych pozycji, kaskady stop-lossów i paniczna sprzedaż przypominająca tamte chaotyczne okresy – ocenia Tony Sycamore, analityk firmy IG.
– Nominacja Warsha, choć prawdopodobnie była początkowym wyzwalaczem, nie uzasadnia skali spadków w metalach szlachetnych – wymuszone likwidacje i podwyżki depozytów zabezpieczających wywołały efekt kaskadowy – zauważa Tim Waterer, główny analityk w firmie KCM.
Szukanie trendu
Czy są szanse na większe odbicie cen metali szlachetnych? – Spadek cen złota to klasyczna „dziura powietrzna” po nadzwyczajnym rajdzie. Realizacja zysków, mocniejszy dolar i świeże geopolityczne nagłówki z Waszyngtonu zmiotły pianę z zatłoczonego rynku – twierdzi Christopher Forbes, analityk CMC Markets. Forbes podkreśla, że w krótkim terminie ceny złota pozostaną podwyższone, ale bardzo zmienne – w oczekiwaniu na dalsze sygnały dotyczące kierunku polityki Fedu (w kontekście nominacji Warsha). W dłuższej perspektywie (12 miesięcy) utrzymuje bycze nastawienie do złota, wskazując, że powrót słabości dolara lub potwierdzenie bardziej gołębiego podejścia Warsha mogłoby szybko przyciągnąć kupujących na dołkach i pozwolić na powrót do niedawnych szczytów – o ile Fed będzie kontynuował luzowanie w warunkach nierównego wzrostu i inflacji.
Analitycy Deutsche Banku deklarują natomiast, że nie zmieniają swojej prognozy mówiącej, że cena złota będzie wynosiła na koniec 2026 r. 6000 USD za uncję.
„Twierdzimy, że korekta cen metali szlachetnych przeszacowała znaczenie rzekomych katalizatorów. Co więcej, nastroje inwestorów (oficjalnych, instytucjonalnych, indywidualnych) najprawdopodobniej jeszcze się nie pogorszyły. Tematyka napędzająca złoto pozostaje pozytywna i wierzymy, że racjonalne przesłanki inwestorów do alokacji w złoto (i metale szlachetne) nie uległy zmianie. Warunki nie wydają się sprzyjać trwałemu odwróceniu trendu cen złota, a my dostrzegamy pewne różnice między dzisiejszą sytuacją a kontekstem słabości złota w latach 80. i 2013. Widzimy oznaki, że Chiny były ważnym motorem przepływów inwestycyjnych w metale szlachetne. Dlatego wzrost premii w Szanghaju pod koniec zeszłego tygodnia to ważny sygnał wzmożonego zainteresowania kupnem złota. Razem te czynniki sugerują, że przesłanki pozytywnego spojrzenia nie zmieniły się w porównaniu z tym, co opisaliśmy w zeszłym tygodniu” – twierdzą eksperci Deutsche Banku.