Podobnie jak dwa dni temu, nasz rynek wykazał dziś odporność na spadki indeksów za oceanem. Wynika to z faktu, że obecnie dyskontowane jest odreagowanie na Wall Street. Podobnie myślą uczestnicy europejskich rynków futures, którzy podgrzali kurs kontraktów na amerykańskie indeksy. Nasi inwestorzy nie zapominają jednak co działo się na tym rynku wczoraj, sytuacja bardzo szybko się zmieniła. Dlatego w obliczu nieufności wzrosty są umiarkowane, a indeksom kolejny już dzień bardzo pomaga Optimus. Dobrze zachowują się też mocno przecenione spółki budowlane.

Wszystko to nie zmienia faktu, że średnioterminowe perspektywy rynku akcji wyglądają dość marnie. Osobiście najbardziej niepokoją mnie dwie rzeczy. Pierwsza, to napływ kolejnych niedobrych informacji z krajowego podwórka (deficyt budżetowy, sprawa środków z prywatyzacji). Druga, to obecna sytuacja w USA i Japonii. Wydaje mi się, że szczególnie ten drugi czynnik jest jeszcze nie doceniany. Warto pamiętać jak światowe rynki finansowe odczuły kilka lat temu krach w Hong Kongu. Co do Stanów Zjednoczonych, to warto odnotować dwie smutne prawdy. Po pierwsze, wczorajsze spadki na Wall Street byłyby większe gdyby nie interwencyjne zakupy kilku banków. Po drugie, do świadomości inwestorów w USA zaczyna docierać fakt, że poprawa uwarunkowań makro nie nastąpi tak szybko jak oczekiwano (to znaczy już w drugiej połowie roku). Tym samym zyski spółek raczej nie zaskoczą in plus, co naturalnie przełoży się na ich wycenę.

Wracając jeszcze do dzisiejszej sesji to wygląda na to, że poziom 14000 pkt. na głównym indeksie próbuje powstrzymać spadki. Nadal wszystko zależy jednak od Wall Street.

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.