Miniony tydzień nie przyniósł długo oczekiwanej korekty obecnego trendu. Po silnych przecenach w poprzednich tygodniach rynek oczekiwał, że impet spadkowy zostanie w końcu powstrzymany. A tymczasem poniedziałek zaczął się dużą wyprzedażą. Otwarcie tygodnia nastąpiło poniżej granicy 1400 punktów na indeksie WIG20. Zakończenie było jeszcze niższe, ponieważ indeks zatrzymał się w piątek na poziomie 1371.
W poniedziałek panika, we wtorek próba odbicia, środa kolejna bardzo duża wyprzedaż - to w skrócie przegląd nastrojów giełdowych ostatniego tygodnia. Częste paniki świadczą o skrajnym nastawieniu uczestników rynku i są oznaką, że dołek jest już blisko. Po tak dużym spadku rynek może odreagować bardzo szybko. W obecnej sytuacji podejmowanie decyzji polega chyba tylko na obserwacji tego, co dzieje się na giełdach zachodnich. Rynki podążają przede wszystkim za barometrami giełd amerykańskich. Tam, niestety, nie jest zbyt optymistycznie. Dow Jones spadł poniżej ważnego poziomu 10.000 pkt. Nasdaq ustanawia kolejne dołki.
We wtorek odbędzie się posiedzenie FED. Prawdopodobnie zostaną obniżone stopy procentowe. Rynek spodziewa się nawet 75 punktów. Byłaby to duża obniżka. Można liczyć, że giełda w USA pozytywnie zareaguje na tę informację. Jednak należy zadać pytanie: czy jej przewidywany efekt nie jest już uwzględniony w cenach? A raczej ? jaka obniżka jest w cenach uwzględniona, a jaką rynek potraktuje z rozczarowaniem? Myślę, że jeśli skala obniżki będzie niższa niż 75 punktów, reakcja inwestorów będzie niekorzystna i będziemy mieli do czynienia z dalszą wyprzedażą akcji.
W tym świetle przestajemy patrzeć na dane napływające z naszej gospodarki, ewentualnie inter-pretujemy je jako złe. Mam na myśli czwartkowe dane na temat inflacji. Ceny dóbr konsumpcyjnych wzrosły w lutym zaledwie o 0,1% (6,6% w skali roku), znacznie mniej niż oczekiwano. Po-ziom ten jest bardzo niski, co daje nadzieję, że RPP uzna, iż kolejna obniżka stóp procentowych nie zagrozi celom inflacyjnym postawionym na bieżący rok. Część uczestników rynku spodziewa się, że obniżka nastąpi już pod koniec marca. Osobiście uważam jednak, że Rada nie będzie skłonna do szybkiego podjęcia tej decyzji.
Koniec tygodnia przyniósł również dane dotyczące produkcji przemysłowej i jej cen w lutym. Pro-dukcja była słabsza, niż oczekiwano (spadek o 2,7% miesiąc do miesiąca i o 0,1% rok do roku). To poniżej rynkowych oczekiwań. Myślę, że jest to spowodowane spadkiem popytu krajowego, który dławiony jest przez utrzymujące się wysokie stopy procentowe. Prawdopodobnie przyczyniło się do tego również pogorszenie w eksporcie. Tutaj na pewno duży wpływ miał umacniający się od kilku miesięcy kurs złotego. Nadzieję na poprawę sytuacji naszych eksporterów budzi osłabienie złotówki, jakie miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Myślę, że jest to początek dłuższego trendu, który spowoduje umocnienie się dolara do około 4,3 zł. Ceny produkcji przemysłowej w lutym wzrosły mniej niż przewidywano (wzrost o 0,1% miesiąc do miesiąca i o 4,2% w skali roku). Nie są one jednak dużym zaskoczeniem, ponieważ poprzednie dane na temat inflacji były również poniżej oczekiwań rynku.