Pomimo tego, że sesje w ubiegłym tygodniu przebiegały jeszcze w bardzo nerwowej atmosferze, to widać niewielkie uspokojenie nastrojów oraz co jest dużo ważniejsze ostrożnych kupujących na wielu większych spółkach. Utrzymały się pozytywne dywergencje na dziennym Ultimate oraz został obroniony poziom minimum z jesieni 1999 roku. To niewątpliwie pozytywne sygnały, ale nie są one wystarczające do tego, by w obecnej chwili odwołać bessę i zachęcać do kupowania akcji. Na to przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

W tym kontekście bardzo ważnym testem będzie poziom luki cenowej, utworzonej w ubiegły poniedziałek. Ze względu na jej szerokość można przypuszczać, iż jej zakrycie nie będzie zadaniem łatwym, ale jeżeli to stałoby się, to będzie można mówić o pierwszej jaskółce zwiastującej lepszą koniunkturę na naszym rynku. Dobrze należy również ocenić proces osłabiania się złotego, który w piątek kosztował już 4,15 zł. w stosunku do dolara. To w ujęciu dolarowym czyni nasze akcje tańszymi, co może przełożyć się na większe zainteresowanie inwestorów zagranicznych naszymi papierami. W tym aspekcie trzeba wspomnieć o piątkowych danych o produkcji i realizacji budżetu. Pokazują one ewidentnie, iż gospodarka zwalnia i proces ten bynajmniej nie ustępuje. Biorąc pod uwagę spadającą wciąż inflację i coraz niższe jej prognozy widać coraz większe pole do kolejnych stopniowych obniżek stóp procentowych. Trudno obecnie mówić, jakie są szanse na to, by stało się to już w tym miesiącu. Największym problemem jest obecnie stan finansów państwa. Również wyhamowanie aprecjacji złotego ograniczyło presję na RPP, dlatego też w marcu ta decyzja zapewne jeszcze nie zapadnie.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu