Czwartkowa sesja przyniosła odreagowanie, choć ogólny obraz rynku na razie nie daje podstaw, by przesądzać o trwałości tej zwyżki. Wydaje się nawet, że wysokie otwarcie trochę zaskoczyło uczestników GPW, a próba realizacji zysków i brak wiary w utrzymanie wzrostów szybko wywołały spadek. W efekcie przez dłuższy czas, mimo pozytywnego rozwoju koniunktury na giełdach europejskich, warszawski parkiet nie był w stanie powrócić do pozycji z początku notowań. Dopiero potwierdzenie dynamiki zwyżki na Zachodzie i oczekiwanie na wzrostowe otwarcie w USA wniosło nieco więcej ożywienia i pozwoliło na złapanie głębszego oddechu zwłaszcza przez posiadaczy akcji spółek z segmentu technologicznego. Podobnie jak na Zachodzie, sektor ten podtrzymuje obecne nieco lepsze nastroje, a pierwotnym impulsem wzrostów walorów tej branży było potwierdzenie przez amerykańskiego producenta komputerów Dell swojej prognozy zysków sprzed sześciu tygodni. Trudno jednak oczekiwać, by tego rodzaju pojedyncze sygnały zdołały wykreować trwalszą zwyżkę, gdyż, jak pokazuje doświadczenie choćby z ostatnich tygodni, negatywny komunikat innej firmy może stać się równie dobrym impulsem do sprzedaży.

W przypadku naszego rynku zatrzymanie spadków na obecnych poziomach ma jednak spore znaczenie, gdyż pozwala na budowanie strefy wsparcia i platformy ewentualnego wyraźniejszego ruchu zwyżkowego. Jednym z ważniejszych elementów niezbędnych do realizacji scenariusza wzrostowego jest jednak dalszy pozytywny rozwój koniunktury na rynkach rozwiniętych.

Jacek Buczyński

DM PBK SA