Od początku dzisiejszej sesji nie ma wątpliwości, kto rządzi rynkiem. WIG20 otworzył się na wysokości 1353 pkt., po czym nieznacznie spadł, by już po chwili rozpocząć marsz w górę. Obecnie ma 1364 pkt., co oznacza wzrost o 1,2%. Obroty przekroczyły 185 mln zł, ale jest to zasługa kilku dużych transakcji na Elektrimie. W sumie obroty na tym jednym walorze wynoszą 98 mln zł.
Tematem, który króluje dziś w większości komentarzy jest sytuacja na amerykańskich rynkach. Trudno się do tak spektakularnych wzrostów nie odnieść. Wydaje się, że od samej skali zwyżki dużo ważniejsze jest psychologiczne tło całej sprawy. Próby tłumaczenia tak dużego wzrostu ogłoszeniem przez Dell?a realizacji prognozy zysków wydają się nieco niepoważne. Dwa fakty należy w obecnej sytuacji podkreślić. Wzrost nastąpił zupełnie bez powodu i nastąpił w miejscu najmniej spodziewanym, w miejscu gdzie brak było silnego wsparcia. Takie niespodziewane zachowanie jest charakterystyczne dla końcowych etapów trendu spadkowego. Nie oznacza to, że Nasdaq wejdzie od razu w trend wzrostowy. Do tego, by zwyżka była stabilna potrzeba utworzenia się formacji odwrócenia trendu, a w obecnej chwili trudno o czymś takim mówić. Biorąc pod uwagę dynamikę ruchów na Nasdaq można raczej spodziewać się odwróconej głowy z ramionami albo ponownego testowania ostatniego dołka. To na razie hipotezy, które mają póki co wątłe podłoże. Widoczne są dywergencje na Ultimate, ale MACD powrócił pod linię sygnalną. Dlatego trzeba czekać na dalszy rozwój wypadków. Pojawiło się światełko w tunelu.
Kontrakty na amerykańskie indeksy tracą na razie nieznacznie w porównaniu ze skalą wczorajszego wzrostu. Nasdaq jest 16 pkt. na minusie, a S&P 5 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu