Nowy tydzień giełdowy rozpoczął się od niewielkiej zniżki. WIG20 otworzył się na poziomie 1365 pkt., by chwile potem spaść do 1355 pkt. Od tej wartości zaczęło się powolne odrabianie strat, ale indeks jeszcze nie przekroczył poziomu z otwarcia. Obroty wynoszą około 40 mln zł, co wskazuje na niezbyt duże zainteresowanie inwestorów sprzedażą akcji po obecnych cenach.
Na razie jako wsparcie zadziała podstawa piątkowej świecy, ale wydaje się, że dużo silniejsze wsparcie wyznaczone jest przez połowę czwartkowej świecy, która przełamała linię trendu spadkowego. Znajduje się ona na wysokości 1338 pkt. i zejście do tego poziomu byłoby równoznaczne z wypełnieniem ruchu powrotnego. Czy tak się jednak stanie?
W prawdopodobieństwie takiego zdarzenia dużą wagę należy przypisać zachowaniu się rynków zagranicznych. Na razie panują tam dobre nastroje. Giełdy europejskie nie zraziły się piątkowymi spadkami na amerykańskich parkietach i na początku notowań zyskiwały dziś na wartości. Obecnie sytuacja nieco się pogorszyła i spadły one do poziomów z piątkowego zamknięcia. Trzeba pamiętać o środowym posiedzeniu ECB, na którym prawdopodobnie zostanie podjęta decyzja o obniżce stóp procentowych. To na pewno będzie sprzyjać ustabilizowaniu się notowań.
Również sytuacja na rynku kontraktów na amerykańskie indeksy jest bardzo spokojna. Kontrakty na Nasdaq tracą 8 pkt., a na S&P nieco ponad 2 pkt.
Z tego widać, że nie ma na razie powodów do niepokoju. Wydaje się prawdopodobne, że WIG20 będzie stopniowo odrabiał dzisiejsze straty, ale aż do chwili pokonania 1372 pkt. zagrożenie ruchem powrotnym jest ciągle aktualne.