Poniedziałkowa sesja nie była udana, co więcej miała nieco dziwny przebieg. Przez zdecydowaną większość notowań utrzymywał się niewielki spadek, by w końcówce, kiedy było już wiadomo, że notowania w USA rozpoczęły się od wyraźnych wzrostów, nastąpiło jego znaczne pogłębienie. Szczególnie interesująco wyglądała sytuacja na rynku terminowym, który w przypadku kontraktów na WIG20 stracił na samym zamknięciu 20 pkt. To rzeczywiście bardzo dużo. Wszystko to odbywało się przy bardzo małych obrotach zwłaszcza jeśli chodzi o segment kontraktów.
Nie ma jednak co ukrywać, że biorąc pod uwagę całość notowań, otrzymaliśmy negatywne sygnały, będące ostrzeżeniem, że niedźwiedzie tak łatwo nie poddadzą się i będą utrudniać atak na 1500 pkt. Po pierwsze doszło do przełamania poziomu ostatniego dna z 24 kwietnia, a także połowy korpusu wysokiej, białej świecy z 18 kwietnia. To wskazuje na możliwość kontynuacji spadków gdzieś w okolice 1425 pkt., gdzie przebiega SK-45 i znajduje się podstawa świecy z 18.04.
Na całą sytuację nakłada się trwająca poprawa koniunktury na amerykańskich giełdach. Jeśli teraz nasz rynek tego nie wykorzystuje, to kiedy przyjdzie tam czas jej osłabienia, wsparcia z tej strony już nie będzie.
Sytuacja więc jest obecnie dosyć klarowna. Przebicie SK-45 przy zwiększonej aktywności inwestorów będzie wystarczającym sygnałem, by opuścić rynek i czekać na dalszy rozwój wypadków. Powrót powyżej połowy poniedziałkowej świecy, czyli 1458 pkt. zaneguje negatywną wymowę ostatnich notowań.
Krzysztof Stępień