Na dzisiejszej sesji inwestorzy będą dyskontować dane marcowego deficytu obrotów bieżących oraz wydarzenia giełd zagranicznych. W pierwszym przypadku mamy informacje lekko pozytywną, w drugim nieco negatywną. Poziom deficytu obrotów bieżących mieścił się w środku przedziału oczekiwań rynku. Mimo wysokiego kursu złotego, eksport według danych NBP po trzech pierwszych miesiącach tego roku był o 18 proc. wyższy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Potwierdziły się tym samym wcześniejsze zapewnienia członka RPP Dariusza Rosatiego, który mówił o 20% dynamice eksportu. Optymistycznie przedstawia się deficyt liczony za 12 miesięcy, który spadł w marcu do 5,3% PKB. Rok temu mieliśmy 8,3% PKB.

Nieznacznemu pogorszeniu uległ natomiast klimat inwestycyjny na świecie. Środowa sesja przyniosła wprawdzie wzrost indeksu Nasdaq przy symbolicznym spadku Dow Jones?a. Jednak wczoraj doszło do długo oczekiwanej korekty, która z uwagi na wcześniejsze wzrosty ma prawo trwać dłużej niż jeden dzień. Jedynym pozytywem w tej sytuacji jest to, że jeżeli nasz rynek podczas ostatnich sesji zachowywał się słabiej niż inne giełdy i wytłumaczymy ten fakt wyczekiwaniem na korektę w USA, to teraz pretekst ten już nie istnieje.

Czynnikiem wpływającym na przebieg dzisiejszych notowań będzie również publikacja szeregu danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy o godz. 14.30. Spodziewana jest nieco mniejsza dynamika wzrostu płacy liczona na godzinę (+0,3%, w marcu +0,4%) oraz dalszy wzrost stopy bezrobocia (4,4%, w marcu 4,3%). Paradoksalnie mimo, że wzrost stopy bezrobocia potwierdzi wcześniejsze zapowiedzi firm o planowanych zwolnieniach, będzie to jednak kolejny pretekst dla FED?u, który w warunkach braku napięć inflacyjnych może zdecydować się na dalsze stymulowanie gospodarki poprzez cięcie stóp procentowych.

Mariusz Puchałka

DM BSK S.A.