Końcowa faza notowań przyniosła osłabienie aktywności byków, które były w stanie doprowadzić WIG20 tylko do poziomu 1405 pkt. Tu wyraźnie zabrakło sił i rynek zaczął powoli obsuwać się do dołu. Jednak w dalszym ciągu pozostaje powyżej, tak istotnego z punktu widzenia możliwości kontynuacji kwietniowego wzrostu, poziomu 1401 pkt. Wygląda na to, że nie uda się obronić dołka z 17 kwietnia, który znajduje się kilka punktów wyżej, co przyczynia się do skomplikowania oceny dzisiejszej sesji.
Do negatywnych sygnałów należy niewątpliwie zaliczyć umocnienie się WIG20 poniżej SK-45 i przełamanie dołka z 17 kwietnia. Pozytywnym elementem jest tworząca się formacja młota i niskie obroty. Jednak do potwierdzenia jej wiarygodności potrzeba jutrzejszego wzrostu. Tak więc kolejny dzień nie otrzymujemy dostatecznie silnego sygnału, który pomógłby bliżej określić kierunek trendu na najbliższe dni. Rynek nadal znajduje się w fazie stagnacji, gdzie spadki nie są głębokie, ale bardzo rozciągnięte w czasie. W sumie dostajemy pojedyncze sygnały ostrzegawcze, które jeszcze nie przełożyły się na ostateczne zalecenie opuszczenia rynku.
Dosyć dobrze wygląda sytuacja na zagranicznych rynkach, które są podporządkowane wydarzeniom na amerykańskich parkietach. Nasdaq zaczął dziś notowania od wzrostu, który przekracza obecnie 1%, a DJIA traci 0,3%. To pokazuje, że fatalne dane na temat wydajności i kosztów pracy w IQ, nie wpłynęły na niezłe samopoczucie tamtejszych inwestorów. To pokazuje, że w sensie psychologicznym widać dużą odporność uczestników rynku, którzy wierzą, że złe informacje zostały uwzględnione w cenach.
Kolejny raz należy podkreślić, że ostatnio brak jest bezpośredniego przełożenia zachowania się światowych parkietów na notowania u nas. Można mieć tylko nadzieję, że utrzymanie się dobrej koniunktury na innych giełdach przyczyni się do jej poprawy i u nas.
Krzysztof Stępień