Po zakończeniu wczorajszej sesji bardzo wiele jeszcze się wydarzyło. Nie ma wątpliwości, iż najważniejsza była decyzja FED odnośnie stóp procentowych przy której publikacja wskaźnika kwietniowej inflacji, zresztą mieszczącego się w przedziale wyznaczonym oczekiwaniami analityków i Ministerstwa Finansów, schodzi na plan dalszy. Przed posiedzeniem FED prawie wszyscy zgodnie oczekiwali obniżki stóp o 50 pkt. bazowych, która miała być kolejnym impulsem wzrostowym dla amerykańskich rynków. Scenariusz ten sprawdził się tylko połowicznie, bo spadek stóp nie wywołał prawie żadnej reakcji. I nie ma się temu wcale co dziwić, gdyż w komunikacie banku centralnego zostało wyrażone zaniepokojenie spadkiem wydatków inwestycyjnych i pogorszeniem się wyników finansowych firm, co stanowi duże zagrożenie dla gospodarki kraju. Biorąc pod uwagę reakcję rynków akcji można przypuszczać, iż pomimo werbalnych deklaracji oczekiwania na obniżkę w głębi ducha inwestorzy liczyli na inne rozstrzygnięcie. Mogła nim być mniejsza obniżka lub jej brak, okraszony komunikatem, ze gospodarka wychodzi na prostą. A wczorajsze rozstrzygnięcie wskazuje na to, iż zagrożenie recesją jest nadal aktualne, a dotychczasowe oznaki stabilizowania się sytuacji FED uznaje za niesatysfakcjonujące. W sumie sama decyzja wraz z komunikatem mają neutralne znaczenie dla koniunktury na amerykańskich rynkach akcji. Widoczna determinacja Greenspana w uchronieniu USA przed recesją powinna podtrzymać dobre nastroje w dłuższym horyzoncie czasu, choć obecnie istnieje zagrożenie spadkiem na NQ do nieco powyżej 2000 pkt. Dopiero przekroczenie w dół tej bariery będzie stanowić poważny sygnał o wejściu w fazę głębszych spadków.
Poranne notowania na europejskich rynkach przyniosły spadki nieco przekraczające 1%, co może stanowić potwierdzenie tezy, iż rezultaty posiedzenia FED nie były zadowalające.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu