W początkowej fazie dzisiejszej sesji kontynuowana jest spadkowa tendencja, która przeważała przez większość wczorajszych notowań. Po otwarciu na poziomie 1394 pkt. WIG20 systematycznie zniżkował osiągając wartość 1377 pkt. To oznacza spadek o ponad 2%, więc widać, iż niedźwiedzie poczynają sobie bardzo śmiało. Obroty wynoszą 60 mln zł, więc utrzymują się na podobnym poziomie, jak w ostatnich dniach. Od godziny 11.00 napór sprzedających wyraźnie zelżał, co pozwoliło indeksowi przejść w trend boczny, nieco poniżej 1380 pkt.

Z technicznego punktu widzenia spadki zostały powstrzymane przez wstępną linię trendu wzrostowego, którą można poprowadzić po dołkach z 4 kwietnia i 9 maja. Nie ma jednak wątpliwości, iż przekroczenie poziomu połowy wysokiej białej świecy utworzonej w ubiegły czwartek, która wyznaczona jest przez wartość 1384 pkt. jest sygnałem ostrzegającym przed tym, iż rynek nie jest obecnie tak silny, jak można było początkowo sądzić po notowaniach z końca minionego tygodnia. W dalszym ciągu należy podtrzymać twierdzenie, iż zamknięcie poniżej 1384 pkt. będzie prawdopodobnie oznaczać pożegnanie się z możliwością traktowania notowań z okresu czwartek ? poniedziałek jako początku nowej fali wzrostowej, która miałaby szansę wynieść WIG20 powyżej 1500 pkt. W bieżącej chwili nie ma powodów, by nerwowo reagować, a z ostatecznymi ocenami i co za tym idzie z decyzjami inwestycyjnymi trzeba poczekać do zakończenia sesji. Przecena z pierwszej godziny sesji niczego jeszcze nie przesądza. Trzeba ją traktować w kategoriach reakcji na w sumie nieco rozczarowujące wyniki wczorajszego posiedzenia FED oraz publikacji wielkości deficytu budżetowego, który w naszym kraju wynosi po kwietniu około 90% planu na cały rok. Łagodzi tą informację deklaracja Ministra Finansów, który twierdzi, iż w po czerwcu deficyt spadnie do 17 mld zł z obecnych 18,4 mld zł.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu