O wczorajszej sesji można mówić tylko w kategoriach jej wymowy, opierającej się na osobistej interpretacji zdarzeń, a nie o wygenerowaniu jakiegoś sygnału, który stanowiłby przełom w bieżącym postrzeganiu rynku. WIG20 nadal pozostaje pomiędzy dwoma zbiegającymi się liniami: jedną prowadzoną po szczytach z 20 i 26 kwietnia, a drugą po dołkach z 4 kwietnia i 9 maja. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, iż przekroczenie którejś z nich znacznie ożywi rynek i pozwoli opuścić panujący od ponad tygodnia trend boczny. Która z możliwości ma większe szanse na realizację: ruch w górę, czy w dół?
Przy próbie odpowiedzi na to pytanie można właśnie mówić o wymowie ostatnich sesji, która w moim odczuciu jest pozytywna. W tym kontekście szczególnie dobrze wypadła wczorajsza sesja, która przyniosła bardzo znaczny wzrost obrotów. Świeca utworzyła się prawie w całości powyżej świecy ją poprzedzającej, co można odczytywać jako ?odcięcie? od rynku tych, którzy sprzedawali akcje w środę. Wskaźniki w zasadzie powielają ruch indeksu, więc nie pomagają w określeniu się po którejś ze stron. Wygląda więc na to, że pozostaje nam na razie cierpliwie czekać, a zbiegające się linie pokazują, że czasu na określenie się rynku jest coraz mniej.
Nasz rynek prezentuje się dosyć kiepsko na tle giełd zagranicznych, co jest zapewne wynikiem bardzo skąpej ilości kapitału obcego w obecnej chwili. Tym razem należy żałować, że nie powielamy zachowań indeksów amerykańskich, gdyż od bardzo wielu miesięcy nie wyglądały one tak dobrze, jak teraz. Bardzo ważne jest umocnienie się Nasdaqa powyżej linii trendu spadkowego, wyprowadzonej po szczytach z września ub.r. i stycznia b.r. To otwiera drogę do kontynuacji wzrostów, po wykonaniu ruchu powrotnego do tej linii, w kierunku 2.500 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu