Zdecydowanym wyjaśnieniem krótkoterminowej sytuacji na naszym rynku zakończyła się wczorajsza sesja. Trudno w jej przebiegu znaleźć argumenty przemawiające przeciwko dalszym wzrostom. Przełamana została bardzo ważna linia trendu spadkowego, łącząca szczyty z 20 i 26 kwietnia, towarzyszyły temu bardzo duże obroty, a popyt rozłożony był dość równomiernie na dużą grupę spółek. Taki stan rzeczy obrazuje piękna wysoka biała świeca, która nie pozostawia złudzeń, która strona zdominowała obecnie rynek. I nie chodzi tu tylko o wnioski dotyczące bieżącej sytuacji, ale można przypuszczać, iż taki stan rzeczy ma szanse utrzymać się w dłuższej perspektywie.

Podstawowym argumentem na poparcie tej tezy jest sytuacja na zagranicznych rynkach akcji, gdzie od kilku tygodni panuje znakomita atmosfera inwestycyjna. Dotyczy to głównie giełd amerykańskich, ale też i główne parkiety w Europie radzą sobie nieźle, pomimo wciąż napływających informacji o kiepskiej koniunkturze gospodarczej krajów strefy euro. Nie wnikając w powody takiej sytuacji, bo nie miejsce i czas na to, wyraźnie widać, iż rynki kapitałowe żyją obecnie nadziejami na poprawę kondycji ekonomicznej światowej gospodarki w niedalekiej przyszłości i je dyskontują w cenach akcji. Na razie nie ma powodów, by rozstrzygać, czy te nadzieje mają szanse urealnić się, czy też okażą się złudzeniami.

Jeśli chodzi o to, co dzieje się na naszym rynku, to chyba widać, że jest to pochodna poprawy koniunktury na światowych giełdach, bo perspektywy gospodarcze nie uległy wyraźnej poprawie. Stan ten przypomina początki większości dużych fal wzrostowych na głównych rynkach świata, które przenosiły się do nas ze znacznym opóźnieniem. Tak najwyraźniej jest i teraz.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu