Wzrosty, jakie od kilku sesji notuje nasz rynek, są równie tajemnicze, co dynamiczne. Tajemniczość wynika z braku oczywistych powodów optymizmu. Mianowicie Morgan Stanley Capital International planuje zmiany w globalnych indeksach akcji. Wskutek tego udział polskich papierów w istotnym dla rynków wschodzących indeksie EMEA zmniejszy się z 6,2% do 4,9%. Deficyt budżetowy ma szanse osiągnąć niedługo 100-procentowy poziom realizacji. Janusz Steinhoff oficjalnie przyznał, że polska gospodarka najprawdopodobniej osiągnie w tym roku wzrost gospodarczy na poziomie 3,7% (zamiast planowanych 4,0). Ponadto daje się ostatnio zauważyć zwiększoną podaż papierów skarbowych na rynku wtórnym oraz zmniejszony popyt na rynku pierwotnym. Wzrosła rentowność większości sprzedawanych papierów. Czy oznacza to, że inwestorzy realizują zyski w obawie przed wzrostem ryzyka i nie widzą w najbliższym czasie możliwości obniżki stóp procentowych? Z takim scenariuszem należy się liczyć, biorąc pod uwagę, że od początku roku do I dekady maja podaż pieniądza wzrosła o 3,8%. Co prawda, kwietniowy spadek produkcji przemysłowej o 7,8% w stosunku do marca może przemawiać za obniżką, jednak jak wiadomo RPP nie kwapi się do szybkiego luzowania polityki pieniężnej, szczególnie w sytuacji, w której ropa naftowa osiąga cenę 30 dolarów i nie wiadomo, czy OPEC zgodzi się na najbliższym posiedzeniu 5-6 czerwca podnieść limity wydobycia.
Pesymiści wspomną jeszcze o zachowawczej polityce EBC, który mimo rekordowo niskiego wyniku niemieckiego indeksu Ifo pozostawił stopy procentowe bez zmian. Zastanawiające jest zatem, jak długo w tej sytuacji utrzymają się ostatnie wzrosty i czy poprowadzona po dołkach z 4 kwietnia i 9 maja linia trendu zdoła doprowadzić nas do wyjścia z długoterminowego trendu spadkowego.
Maciej Czajkowski
DM BOŚ SA