Poziom 1500 pkt. dla WIG20 po raz kolejny okazał się oporem zbyt trudnym do sforsowania. Pomimo zachęty ze strony rynku amerykańskiego, gdzie 2 tygodnie temu indeksy podjęły próbę przełamania oporów wyznaczonych przez zimowe minima, również główne giełdy europejskie nie były w stanie wygenerować sygnałów przełamywania trwającej od ponad roku tendencji spadkowej. Gdyby nasz rynek miał się zachować w tym roku w standardowy ostatnio sposób, wchodząc od lipca w wakacyjną bessę, podobnie jak w latach 1998?2000, to na ewentualną kontynuację rozpoczętej 4 kwietnia zwyżki pozostawałoby już tylko ok. 1,5 miesiąca. Na razie ostatni wzrost przybrał bardzo słabą formę zbliżoną do ?summer rally? z zeszłego roku, co oczywiście nie wróży zbyt dobrze dalszej przyszłości niż najbliższe kilka tygodni. Wobec wstrzemięźliwości zarówno RPP, jak i EBC, główne nadzieje na hossę pozostają związane z sytuacją w USA. Po rekordowej serii obniżek stóp dynamika poszczególnych agregatów monetarnych osiągnęła w ostatnich miesiącach najwyższe od kilkunastu lat poziomy, krzywa rentowności, której inwersja rok temu ostrzegała przed recesją, teraz sugeruje nadchodzące ożywienie, a stawki na rynku eurodolarowym tkwiąc na 4% świadczą o przekonaniu, że dalsze obniżki stóp Fed nie okażą się już potrzebne. Te wszystkie zjawiska zwykle towarzyszą początkom istotnych wzrostów na giełdzie, które, gdyby nastąpiły w USA, prędzej czy później zaczęłyby przenosić się również na giełdy europejskie.
Wojciech Białek
SEB TFI SA