Lekki wzrost na zakończenie wtorkowej sesji i pozytywne zakończenie giełdowego dnia za oceanem mogły rozbudzić nadzieje inwestorów przynajmniej na powstrzymanie spadków podczas środowej sesji. Tymczasem po ?przyzwoitym otwarciu? po raz kolejny mogliśmy obserwować testowany już od kilku sesji scenariusz powolnego lub szybszego obsuwania się rynku. Zmienili się tylko bohaterowie tej przeceny. Do Elektrimu czy Optimusa dołączyła tym razem TP SA. Powodów, dla których cena naszego narodowego operatora spadła niemal do historycznych minimów, może być kilka. Zbliżająca się emisja, trwające postępowania przeciw spółce o stosowanie praktyk monopolistycznych czy rezygnacja klientów z dobrodziejstw nowych abonamentów, ale także nikłe zainteresowanie inwestorów zagranicznych naszym rynkiem zniechęciły do tych papierów. Nie wnikając, co jest bezpośrednią przyczyną środowej przeceny, faktem jest, że tak znaczny spadek kursu przy dużych obrotach nie wróży zbyt dobrze zarówno spółce, jak i rynkowi.

Przedłużające się spadki i ogólny marazm powodują ?wykruszenie? się drobnych inwestorów. Niewielu z nich pyta już o nowe emisje akcji, mając w pamięci niedawne inwestycje w PKN, Interię czy Hogę. Należy przy tym pamiętać, że przecież w niedalekiej przyszłości czeka kilka dużych publicznych ofert. Przeglądając jednak np. zmiany wartości jednostek akcyjnych funduszy inwestycyjnych w ciągu ostatniego roku, gdzie strata rzędu 20% jest normą, a lokaty bankowe czy obligacje kuszą coraz wyższym oprocentowaniem nie dziwię się, że przysłowiowy Jan Kowalski długo jeszcze nie pozna siły swoich pieniędzy na giełdowym parkiecie. Szczególnie że w dalszym ciągu nie widać makroekonomicznych podstaw do wzrostu cen akcji.

Rafał Myśliński

makler DM PENETRATOR SA