Ubiegłotygodniowe wybicie dołem z trójkąta odcisnęło swoje piętno na poniedziałkowej sesji. Zasięg deprecjacji, jaki z tego wynika, przekracza poziom minimum z połowy marca i leży na 13 300 pkt. Krótkoterminowo można się było spodziewać wzmożonej aktywności strony popytowej w okolicach luki z marca (14 609 pkt.), ale momentum deprecjacji indeksu jest tak duże, że WIG otworzył się z luką bessy, pokonując jednocześnie poziom 14 609 pkt. Tym samym wsparcie zamieniło się w poziom oporu. Kolejną barierą dla spadków jest dolne ograniczenie długoterminowego kanału hossy (około 14 000 pkt.). Uważam, że tam rozegra się główna batalia o przyszłość trendu, i to nie tylko w ujęciu średnio-, ale również długoterminowym. Konsekwencje przebicia tej bariery byłyby dramatyczne. Należałoby wówczas liczyć się z przeceną znacznie większą niż wzmiankowane 13 300 pkt., którą można porównać tylko do krachu z 1994 r. Co prawda,sprzyjającą okolicznością jest duże wyprzedanie oscylatorów, należy jednak pamiętać, że RSI spadający poniżej 30 pkt. stanowi ostrzeżenie, że deprecjacja indeksu może się jeszcze pogłębić.

Wobec tak nieciekawych perspektyw jedyne, co można polecić, to wypełnienie portfela gotówką lub papierami dłużnymi. W spekulacjach należałoby ograniczyć się do walorów o średniej i małej kapitalizacji, które od czasu do czasu przeżywają swoje 5 minut.

Benedykt Niemiec

analityk DM Elimar