Pomimo nadal utrzymującego się wzrostu WIG20 widać wyraźnie, że z rynku uchodzi powietrze. Po okresie stabilizacji na wysokości 1346 pkt. indeks zaczął ponownie tracić na wartości, by osiągnąć obecne 1341 pkt. To oznacza powrót do poziomu z dzisiejszego otwarcia. Obroty wzrosły do 115 mln zł, więc przełomu w kwestii ich przyrostu nie było.
Już teraz widać, że bez względu na jakim poziomie notowania się zakończą, to nie stanowią one kroku w kierunku wyjaśnienia się sytuacji i nie dają nowych argumentów przy próbach oceny, na ile realna jest możliwość obrony kwietniowego dołka, który w zasadzie stanowi ostatnią barierę przed osunięciem się WIG20 ?w przepaść?.
Publikacja danych na temat sprzedaży detalicznej w maju w USA, która wzrosła nieco mniej od oczekiwań analityków, bo o 0,1% nie przyczyniła się do bardziej gwałtownych reakcji inwestorów, ani u nas, ani na głównych giełdach światowych. Negatywna reakcja we Frankfurcie trwała tylko moment, po czym indeks powiększył wzrost do ponad 1%. Kontrakty na Nasdaq również zwiększyły swoje zyski, do ponad 20 pkt., co wskazuje na wzrostowe otwarcie na rynkach w USA. To może przyczynić się do tego, że i nasza giełda po okresie osłabienia powróci do wzrostowej tendencji w ostatniej części notowań.
Trzeba powiedzieć, iż majowe dane o sprzedaży detalicznej, są zadowalające z punktu widzenia oceny stanu amerykańskiej gospodarki. Nie widać gwałtownych reakcji gospodarstw domowych, co wskazuje na to, że ich oczekiwania niewiele się zmieniły i liczą się one nadal z możliwością dalszego schładzania się koniunktury gospodarczej. Z drugiej strony nie powoduje to presji inflacyjnej, co ograniczyłoby pole manewru FED w sprawie poziomu stóp procentowych.
Krzysztof Stępień