Wydarzenia rozgrywające się na rynku w ostatnich dniach bez wątpienia można zakwalifikować do grona mało przyjemnych dla inwestorów. Atak na wsparcie wyznaczone przez dno indeksu sprzed kilku miesięcy, choć jeszcze nie w pełni potwierdzony jako udany, stanowi powód do zaniepokojenia. Jakkolwiek poprawa nastrojów w czwartek przywróciła szansę na obronę tego wsparcia, to chociażby ze względu na niskie obroty trudno uznać, że już jesteśmy choćby o krok bliżej wyjścia z dekoniunktury panującej na rynku. Nie sposób też w ocenie ostatnich sesji pominąć faktu, że dekoniunktura ta szczególnie ostro dotknęła największe spółki, z którymi dotąd obchodziła się nieco łagodniej. Może to świadczyć o wyczerpywaniu się cierpliwości inwestorów instytucjonalnych i stanowi nie najlepszy zwiastun na przyszłość.
Mała aktywność rynku to jednak obecnie mniejsze zmartwienie. Największym problemem pozostaje otoczenie rynku, wciąż stanowiące główny czynnik spychający inwestorów w objęcia bessy. Gorączkowo rozważa się, w jaki sposób załatać dziurę w budżecie bez spowodowania sytuacji, w której kapitał zagraniczny zrezygnuje z zakupu papierów skarbowych. W świetle dotychczasowej ?sprawności? rządzących konieczność wykonania takiego manewru musi spędzać sen z powiek. Ponadto szanse na odczuwalne wzrosty zysków spółek w tym roku wydają się niezbyt duże, co na tle analogicznych prognoz odnoszących się do sąsiednich rynków stawia nas w niekorzystnym świetle. Jedno, co może pocieszać, to fakt, że gospodarka bywała już w gorszych opałach i nie oznaczało to dramatu. Trzeba więc przeczekać do nadejścia nieco lepszych, także dla rynku, czasów.
Roman Sosnowski
WBK AIB Asset Management SA