W wyniku kolejnej fali spadkowej WIG20 znacznie pogłębił wcześniejsze straty. Osiągnął wartość 1288 pkt., co oznacza przekroczenie poziomu otwarcia z dnia wczorajszego. To niewątpliwie zły sygnał, bo jednak zniżka sięgnęła zbyt głęboko, ale ostateczna interpretacja przebiegu dzisiejszych zdarzeń będzie zależeć od poziomu zamknięcia.
Poziom aktywności inwestorów przypomina o tym, że zaczęły się wakacje, bo przez niecałe cztery godziny obroty nie przekroczyły 60 mln zł. Trzeba przyznać, że już dawno to żenujący poziom.
Przyczyn tak silnych spadków można upatrywać w sytuacji na światowych rynkach. Po opublikowaniu ostrzeżenia przez Merrill Lynch na temat wyników w II kwartale gwałtownie obniżyły swoją wartość kontrakty na amerykańskie indeksy, a w ślad za nimi pogłębiły zniżkę giełdy europejskie. Kontrakty na Nasdaq tracą 48 pkt., a na S&P prawie 14 pkt.
Straty giełdy w Londynie wynoszą 2%, a w Paryżu i Frankfurcie przekracza 2,2%. To rzeczywiście dużo, biorąc pod uwagę, że ostatnie sesje nie przebiegały w najlepszych nastrojach.
Krzysztof Stępień