Decyzja RPP o obniżeniu stóp procentowych o 150 punktów bazowych tylko ?na chwilę? poprawiła koniunkturę na GPW, trudno jednak znaleźć przesłanki mogące świadczyć o tym, że mamy do czynienia z końcem bessy. Analiza wykresów mówi jasno: kontrolę nad rynkiem mają sprzedający, a co za tym idzie, to nie jest dobry okres do inwestowania w akcje. O przewadze niedźwiedzi najlepiej świadczą bliskie najniższym w historii notowania Telekomunikacji czy też bliski najniższemu od kilku lat kurs Elektrimu.
Takich trendów nie odwraca się w pięć minut. Do tego potrzeba okresu konsolidacji, kiedy akcje zostaną zakumulowane ? dopiero później następuje wzrost. Jednocześnie na taki okres konsolidacji powinien przypaść szczyt zniechęcenia do akcji. Na razie ani na wykresach największych spółek, ani na indeksach nie widać trendu bocznego, podobnie zniechęcenie, choć ogromne, nie jest jeszcze ostateczne. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko cierpliwie czekać i być może spróbować od czasu do czasu sprzedaży kontraktów terminowych.
Najbardziej niepokojącym aspektem bessy jest stale pogarszająca się płynność akcji. O skutecznym inwestowaniu poza firmami z WIG20 praktycznie nie może być mowy, a i największe nawet tuzy mają chwile słabości. Jak choćby pod koniec sesji środowej Pekao, którego kurs dosłownie w kilka minut spadł o ponad 8% przy wolumenie nie przekraczającym 9 tys. akcji. Taka sytuacja nie jest korzystna nie tylko dla posiadaczy akcji Pekao, ale także dla inwestorów grających na rynku kontraktów, bo zwiększa mierzone zmiennością ryzyko tych instrumentów.
Tomasz Jóźwik
analityk PARKIETU