Ostatnia dekada czerwca nie przyniosła uzasadnionej końcem kwartału i półrocza chwilowej choćby poprawy koniunktury na GPW. Zjawiska ?window dressing? nie dało się zaobserwować gołym okiem, za to bez trudu można było dostrzec objawy beznadziei, bezprzykładnej słabości rynku połączonej z wyjątkową nerwowością jego uczestników. Inwestorzy otrzymali kolejną dawkę zniechęcających danych makro, a porównanie reakcji na obniżkę stóp przez RPP w czwartek z reakcją na dane o deficycie obrotów bieżących dzień później wskazuje na niepodzielne panowanie niedźwiedzia na warszawskim parkiecie. W tych okolicznościach może się wydawać, że skoro nawet koniec kwartału nie przyniósł nic poza pogłębieniem marazmu, to początek II półrocza po prostu musi zaznaczyć się powtórką przeceny sprzed miesiąca. Jednak tego typu rozumowanie znajduje tylko częściowe potwierdzenie w obecnej sytuacji na GPW. Poniedziałkowe naruszenie wsparcia na WIG20 przy 1260 pkt., dokonane pomimo bardzo dobrej postawy Pekao SA oraz Elektrimu, jednoznacznie potwierdza negatywne wskazania ostatnich notowań. Niewykluczone jednak, że przypadek Elektrimu może stać się wkrótce powodem troski inwestorów obstawiających dalsze silne spadki. Unikając spekulacji typu ?co by było lepsze? lub ?co by było gdyby?, należy przede wszystkim zauważyć, że wybór przez Elektrim oferty Vivendi na długo ? miejmy nadzieję ? eliminuje ryzyko utraty płynności finansowej przez warszawski holding, co było bodaj najważniejszą przyczyną ostatniej przeceny walorów spółki. W tej sytuacji można zaryzykować twierdzenie o pewnym dość istotnym niedowartościowaniu akcji Elektrimu oraz prawdopodobieństwie przebicia się kursu przez opór w okolicach 26?27 zł, co byłoby bardzo silnym sygnałem kupna dla całego WIG20. Niestety, wczorajsza postawa pozostałych walorów z grupy SITech wskazuje nie tylko na wysokie, ale wciąż rosnące ryzyko inwestycyjne na GPW.

Jarosław Jędrzyński

DM Elimar SA