Sądząc po przebiegu poniedziałkowej sesji trudno się spodziewać gwałtownej zmiany nastrojów na naszym rynku. Inwestorzy wciąż wydają się bardzo ostrożni. Pomimo istotnej poprawy notowań na rynkach Europy Zachodniej, u nas popyt na akcje jest dosyć ograniczony i trudno dostrzec większe zlecenia kupna, mogące na dłużej zahamować lawinę spadków, a w konsekwencji wywołać trwałe wzrosty. Rynkowi wciąż brakuje wsparcia pochodzącego od krajowych inwestorów indywidualnych, którzy w olbrzymiej części, jeśli są obecni na rynku kapitałowym, to od dłuższego czasu inwestują tylko na rynku futures.
W przypadku inwestorów instytucjonalnych, kiedy na rynku pojawia się z ich strony podaż, nie jest to próba całkowitego zamknięcia pozycji, ale raczej spekulacja na pewnej ułamkowej części portfela, która w momencie odwrócenia nastrojów może być szybko uzupełniona, a jednocześnie pozwala zrealizować skromny zysk. W rezultacie takiego zachowania naszych instytucji i raczej ograniczonej aktywności inwestorów indywidualnych i zagranicznych obserwujemy znaczące wahania rynku, które jednak mogą zacząć gasnąć, co w rezultacie wywoła powstanie trendu bocznego, który zawsze jest ciężką próbą dla inwestorów, ale jednocześnie wróży w perspektywie odwrócenie tendencji.
Adam Kalkusiński
Wood&Company