Poranna informacja o tym, iż Elektrim nie podpisał umowy z Vivendi w dużym stopniu wpłynęła na wtorkowy dzień giełdowy. Po ostatnich oświadczeniach płynących z obydwu stron, część inwestorów oczekiwała zakończenia rozmów i dynamicznego wzrostu kursu akcji, w czasie którego zrealizowaliby zyski. Tak się jednak nie stało, w wyniku czego nastroje giełdowe zdecydowanie się pogorszyły. Dalsza część dnia upłynęła pod znakiem spekulacji co do możliwości wykorzystania przez France Telecom opcji na zakup akcji TP SA, oraz o wysokość czerwcowego deficytu obrotów bieżących.

Deficyt obrotów w rezultacie okazał się wyższy niż oczekiwano, natomiast dwa pierwsze przypadki dobrze świadczą o tym, iż obecnie wyjątkowo silnie życie giełdowe obraca się wokół spekulacji i domysłów. Trudno się zresztą temu dziwić, ponieważ interesujących wydarzeń tak naprawdę nie ma. Na giełdzie inwestują wciąż te same osoby i instytucje, przy czym wyraźnie daje się odczuć brak silniejszego angażowania się ze strony funduszy emerytalnych.

Moim zdaniem, w średnim horyzoncie inwestycyjnym nie należy oczekiwać jakiegoś spektakularnego odbicia. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż dotychczas z punktu widzenia makroekonomii nic nie zrobiono by poprawić obecny stan rzeczy w przyszłości. Więc o ile inwestorzy amerykańscy opierają swoje oczekiwania o wiele dużych obniżek stóp procentowych i obniżkę podatków, o tyle w Polsce mieliśmy jedynie symboliczne obniżki stóp procentowych.

Adam Ruciński

Zarządzający Funduszami w TFI PZU SA