Po prawie trzygodzinnym okresie stabilizacji kursów na poziomie 1160 pkt. dla WIG20 rynek ruszył raźno w górę. Bezpośrednią przyczyną takiego zachowania była publikacja danych w USA o kosztach i wydajności pracy w II kwartale. Koszty wzrosły o 2,1% wobec prognozowanych 3,4%, a wydajność zwiększyła się o 2,5% wobec spodziewanych 1,6%. Te wyraźnie lepsze od oczekiwań dane dały impuls kontraktom na Nasdaq i europejskim indeksom do odrabiania strat.

WIG20 zbliżył się do 1169 pkt., co przekłada się na stratę niecałego 1% do poniedziałkowego zamknięcia. Duża w tym zasługa zwiększającej zyski TP.S.A., która kosztuje 14,40 zł, a także Elektrimu, znowu znajdującego się powyżej 20 zł. Warto też podkreślić, iż obroty na dzisiejszym spadku będą sporo mniejsze, niż wczoraj, co potwierdza tezę o malejącej sile podaży. Teraz pozostaje czekać na bardziej zdecydowane ujawnienie się kupujących, których na razie widać tylko w przypadku kilku spółek. To przypieczętowałoby poprawę koniunktury w dłuższym terminie.

Przed rozpoczęciem notowań w USA warto zwrócić uwagę na powrót DJIA poniżej przełamanej wcześniej krótkoterminowej linii trendu spadkowego na wykresie w skali logarytmicznej. To niepokojący sygnał, negujący wcześniejsze zalecenie kupna. Nadal jest ono obecne na wykresie w skali liniowej, co nieco komplikuje sytuację. Wydaje się, iż o jej wyjaśnieniu i potwierdzeniu pozytywnej oceny wynikającej z przebiegu oscylatorów będzie można mówić dopiero po przełamaniu 10600 pkt., gdzie mamy SK-45 oraz Szczyt z połowy lipca. Spadek poniżej 10160 pkt. potwierdzi fałszywość sygnału wynikającego z przecięcia krótkoterminowej linii i oznaczać będzie pogłębienie spadków.

Krzysztof Stępień

Analityk PARKIETU