Ostatnie spadki rynku częściowo odzwierciedliły w cenach negatywne informacje dotyczące gospodarki amerykańskiej oraz naszych problemów budżetowych. W przypadku USA inwestorzy zostali zaskoczeni pesymistyczną wymową raportu Fed na temat stanu tamtejszej gospodarki. Światowe rynki finansowe ciągle jeszcze oczekują, że wreszcie coś się ruszy za oceanem i byłby to sygnał do rozpoczęcia większej fali wzrostowej. Zamiast tego, giełdy otrzymały informacje o przewidywanym zerowym wzroście PKB w USA ze względu na malejący popyt wewnętrzny oraz słabą koniunkturę w przemyśle. Informacje krajowe natomiast zostały zdominowane przez obawy o stan budżetu. Pojawiające się w mediach spekulacje o możliwości wzrostu deficytu budżetowego w 2002 roku do poziomu ponad 11% PKB spowodowały ucieczkę inwestorów z naszego rynku. Mimo że bieżące informacje są złe i nic nie zapowiada ich zmiany, to przy obecnych poziomach cenowych dla poszczególnych spółek oraz indeksów pojawiają się poważne dylematy. Z jednej strony, niska wycena zachęca do zakupów, jednak z drugiej ? świadomość zagrożeń makroekonomicznych ogranicza chęć do zajmowania pozycji. To powoduje, że obecnie mamy do czynienia z chwiejną równowagą. Po takiej przecenie wystarczy byle informacja, aby poderwać rynek do góry. Ponieważ nie jesteśmy w stanie oszacować, na ile złe informacje zawarte są już w cenach oraz czy w przyszłości nie napłyną nowe, więc najlepszą obecnie strategią jest poczekanie na wiarygodne sygnały kupna ze strony analizy technicznej. Dla strategii inwestowania z trendem pierwszym symptomem poprawy będzie wzrost WIG powyżej poziomu 13 500 pkt., jednak dopiero wyjście tego indeksu powyżej poziomu 14 200 pkt. wygeneruje solidny średnioterminowy sygnał do zajmowania pozycji.

Grzegorz Olejek

DM BSK SA