Na początku tygodnia WIG20 spadł poniżej istotnego wsparcia utworzonego przez dołek z 25 lipca na poziomie 1115 pkt. Entuzjastyczny wzrost na następnej sesji spowodował powrót nad wsparcie. W ten sposób powstały kolejne pozytywne dywergencje, a samo naruszenie wsparcia było także optymistycznym sygnałem. Wydawało się, że rynek czeka kolejne silne odbicie. Czwartkowa sesja całkowicie zburzyła jednak ten dość optymistyczny obraz. Indeks znalazł się nie tylko poniżej wspomnianego wsparcia, ale także poniżej poniedziałkowego dna.
Na szczęście, nie wszystko wygląda źle. Wzrost sprzed dwóch tygodni wywindował MACD i RSI na tyle wysoko, że nawet ostatnie spadki nie doprowadziły do przełamania wielomiesięcznych pozytywnych dywergencji na tych wskaźnikach. Dywergencje te świadczą jednak tylko o stopniowym i powolnym wytracaniu impetu przez trend spadkowy i niewiele mówią o zachowaniu rynku w najbliższej przyszłości. Poza tym, czwartkowy spadek był na tyle silny, że budzi obawy o to, czy spadki nie zaczną z powrotem przyśpieszać. Gdyby tak się stało, długoterminowe perspektywy znacznie by się pogorszyły, a moment zakończenia bessy odsunąłby się w bliżej nie określoną przyszłość.
Na razie jednak pewne nadzieje na powstrzymanie spadków budzi stare wsparcie, składające się z luki hossy z października ?98 i lokalnego dołka z grudnia ?98. Czas, który upłynął od powstania tej bariery, jest bardzo długi, ale w przeszłości zdarzało się, że stare wsparcia i opory prawidłowo funkcjonowały. Zachowanie rynku na tym poziomie może mieć duże znaczenie.
Marcin Lachowski
BM BGŻ SA Wydział Doradztwa Inwestycyjnego