Czwartkowa dotkliwa zniżka to efekt kumulacji negatywnych czynników, które pojawiły się w dniu, w którym giełda była nieczynna. Jednym z nich jest przebicie przez Nasdaq lipcowych dołków, co w dalszej perspektywie może oznaczać ponowne zejście indeksu do poziomu z wiosny tego roku. Coraz wyraźniej widać, że inwestorom w USA coraz bardziej brakuje wiary w szybkie ożywienie gospodarcze i wiadomości potwierdzających, że spowolnienie dobiega końca. Dlatego nadal nie wiemy, czy kwietniowo-majowe wzrosty były tylko korektą zniżek (odrobiły tylko 38,2% spadków z okresu IX 2000?IV 2001 r.), czy też może początkiem większego ruchu wzrostowego (pierwsza fala może zostać zniesiona w całości).

Druga zła informacja to coraz bardziej niejasna sytuacja wokół założeń przyszłorocznego budżetu i wielkości deficytu w nim zapisanego. Co prawda, plan ratunkowy Ministerstwa Finansów jest dobrze odbierany przez analityków, ale ze względu na spore koszty społeczne nie cieszy się poparciem polityków. W takiej sytuacji trzeba się liczyć z podaniem się do dymisji ministra finansów, co jeszcze bardziej wzmogłoby niepewność na rynku. Kwestie budżetowe mają też znaczenie z punktu widzenia decyzji RPP. Restrykcyjne założenia budżetu mogłyby ją zachęcić do obniżki stóp w przyszłym tygodniu. Odwlekanie tej decyzji nie posłuży nikomu, a niska lipcowa inflacja stwarza miejsce na dopasowanie realnych stóp do jej poziomu.

Atmosfera wokół TP SA nie jest dobra. Pojawiające się co jakiś czas plotki, nie poparte żadnymi konkretami, nie przyczynią się do ustabilizowania kursu tej spółki, co zapewne miałoby pozytywny wpływ na inne walory. Dodatkowo nerwowość na parkiecie zwiększa silna przecena Pekao ? dotychczasowej ostoi byków. ?Pęknięcie? najbardziej odpornych na spadki papierów zazwyczaj towarzyszy formowaniu dołka. Jednak w tym przypadku ujawniła się chyba zbyt duża podaż, by traktować ten spadek w tych kategoriach.

Krzysztof Stępień

PARKIET