Pierwsza sesja w nowym tygodniu przyniosła wyhamowanie rozpoczętej kilka dni temu tendencji wzrostowej. Tym samym indeks WIG20 dotarł do linii trendu spadkowego (ceny zamknięcia), opartej na lokalnych szczytach (16 lipca, 2 sierpnia). Z technicznego punktu widzenia ostatni kilkudniowy wzrost można interpretować jako korektę. Możemy zatem w najbliższych dniach mieć do czynienia z wystąpieniem kolejnej fali wyprzedaży, jednak, moim zdaniem, ewentualny spadek w okolice ostatniego minimum powinien zostać wykorzystany do zapełnienia portfeli.

Ewentualne spadki mogą mieć związek w dalszym ciągu ze stanem finansów państwa. Z wczorajszej wypowiedzi W. Orłowskiego wynika, iż rzeczywiście w najgorszym przypadku deficyt osiągnie wartość ponad 80 mld zł. Nie wydaje się to prawdopodobne, ale z drugiej strony trudno spodziewać się wprowadzenia proponowanych cięć w wydatkach, co może skutkować dziurą rzędu 60 mld. Nie tylko obecny stan kasy państwa budzi niepokój, ale równie niekorzystne dla długoterminowego wzrostu gospodarki wydają się ostatnie propozycje pochodzące ze strony ugrupowania mogącego po wrześniowych wyborach utworzyć rząd.

Powszechnie znane są pomysły wstrzymania przekazywania składek do OFE na okres kilku lat. Jakiś czas temu otrzymaliśmy sygnał ograniczenia suwerenności NBP (wpływ rządu na kształt polityki monetarnej skutkowałby realizacją doraźnych krótkoterminowych celów i ambicji ugrupowań tworzących rząd). Chodzi oczywiście o drastyczny spadek realnych stóp procentowych, mający na celu pobudzenie popytu, co w powiązaniu z dalszym poluzowaniem polityki fiskalnej przyniosłoby długoterminowe negatywne dla gospodarki następstwa. Jakby tego było mało, w ostatnich dniach pojawił się pomysł wstrzymania prywatyzacji. Chociaż oficjalnie mówi się jedynie o zmianie przeznaczenia środków z tego źródła, negatywne nastawienie do samego procesu, jako niezbędnego i kluczowego elementu zwiększania efektywności przedsiębiorstw i całej gospodarki, budzi niepokój.

Marcin Piskała

Bank Przemysłowy SA