Choć w końcowej części sesji mieliśmy do czynienia z osłabieniem rynku i spadkiem WIG20 poniżej 1130 pkt., to i tak odnotowujemy wzrost o 0,8%. Towarzyszą temu większe obroty, niż wczoraj, więc można być zadowolonym z takiego obrotu sprawy. Pozostaje jednak spory niedosyt dlatego, że nie doszło do przebicia się WIG20 powyżej najważniejszego obecnie oporu wynikającego z usytuowania połowy czarnej świecy z ostatniego poniedziałku. Z tego względu o sytuacji na rynku możemy powiedzieć, że podtrzymuje nadzieje na dalszą poprawę koniunktury, ale jej nie przesądza. WIG20 znajduje się nadal pomiędzy dwoma ważnymi wartościami. Od dołu wspiera 1114-1118 pkt., wyznaczone przez świecę z 25 lipca, a od góry wspomniane 1135 pkt. Chwila przebicia którejś z tych wartości wygeneruje krótkoterminowy sygnał. Na razie ci, którzy posiadają akcje nie mają powodów do niepokoju, ale z kupnem walorów należy wstrzymać się do chwili wybicia w górę.
Ze względu na kiepską koniunkturę na zagranicznych giełdach cieszy fakt, że nasz parkiet już drugi dzień opiera się negatywnym nastrojom. Istnieje jednak zagrożenie, że jak kilka razy już bywało nasi inwestorzy zareagują dopiero wtedy, gdy spadki przeciągną się jeszcze kilka dni. Wtedy ich reakcja będzie skumulowana. Póki co to zagrożenie nie wydaje się duże.
Amerykańskie rynki będą się dziś posiłkować danymi o wydatkach konsumenckich i dochodach osobistych w lipcu. Dochody wzrosły nieco więcej, niż szacowali analitycy, a wydatki nieco mniej. To może świadczyć o wzrastającej ostrożności Amerykanów i rosnących obawach o stan gospodarki USA. Zgodnie z tym, co sugerowały notowania kontraktów terminowych Nasdaq zaczął sesję od wyraźnego spadku, który wynosi ponad 20 pkt. 0,3% traci DJIA.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu