Po spadku około południa WIG20 do poziomu 1170 pkt. indeks pozostaje na podobnym poziomie do tej pory. Zatem nadal nie ma powodów do żadnego zaniepokojenia, że aktywność strony podażowej rośnie, co mogłoby wywołać silniejsze spadki. Obserwowana ich głębokość uprawnia do postawienia tezy, że mamy do czynienia z naturalną konsekwencją wystąpienia ostatniej fali wzrostów, co zachęciło do realizacji zysków. Widocznemu na parkiecie marazmowi towarzyszą niewielkie obroty, wynoszące 75 mln zł. Po trzech godzinach czwartkowych notowań było to 135 mln zł, a przecież połowa sesji już za nami.
Ogłoszenie wezwania na akcje Stomilu Olsztyn podziałało na wyobraźnię inwestorów. Przystąpili oni do kupowania walorów Dębicy licząc najwyraźniej na podobny scenariusz także i w tym przypadku. Abstrahując od powodów takiego wzrostu trzeba zwrócić uwagę na znaczną poprawę obrazu technicznego tej spółki za przyczyną takiej zwyżki. Pozwala ona na przełamanie linii trendu malejącego, prowadzonej po szczytach z sierpnia ub.r. i czerwca b.r. Można to uznać za sygnał zajęcia pozycji tym bardziej, że został on poprzedzony wieloma pozytywnymi sygnałami wskazującymi na powolny proces odwracania trendu spadkowego. Ważne jest też to, że dzisiejsza zwyżka anuluje zagrożenie, iż mamy do czynienia z ruchem powrotnym do linii trendu zwyżkującego, łączącej dołki z marca i maja b.r. Kurs znalazł się już bardzo blisko głównej linii wieloletniej bessy, która przebiega na wysokości około 30 zł. Jej przełamanie będzie potwierdzeniem zmiany trendu w długim terminie i da nadzieję na przyspieszenie wzrostów.
Z tych powodów warto włączyć akcje Debicy w krąg swoich zainteresowań, choć długotrwała bessa na pewno zniechęciła inwestorów do tej spółki. Paradoksalnie może się okazać to jej atutem.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu