Dzisiejsza sesja jest reakcją na panikę jaka miała miejsce na innych światowych giełdach. Trzeba jednak przyznać, że spadki są u nas mniejsze niż na zachodzie. Po słabym otwarciu obserwowaliśmy nawet wzrost, jednak podaż akcji największych spółek zniosła indeksy poniżej otwarcia. Sądzimy, że w dużej mierze stroną podażową są inwestorzy zagraniczni. W sytuacji kryzysowej wolą oni pozamykać pozycję w celu ochrony kapitału. Podobna sytuacja jest na giełdzie w Budapeszcie, gdzie BUX spada ok. 5%. Może to świadczyć o tym, że ten sam kapitał spekulacyjny wychodzi na naszych rynkach z akcji. Trudno jest w tej sytuacji oczekiwać odbicia. Pozostałe indeksy giełd Eurolandu nie ulegają już dziś tak znacznym spadkom. Reakcją na to jest zrównanie się bazy z indeksem na kontraktach terminowych. Sytuacja na rynkach zagranicznych powoli ulega stabilizacji, trudno jest jednak oczekiwać powrotu optymizmu i wzrostów kursów akcji. Oczekujemy, że nasz rynek będzie niebawem testować swoje ostatnie dno.