Oczywiste jest, że spadki z mijającego tygodnia były reakcją na wydarzenia w USA. Mimo to pierwsze negatywne sygnały pojawiły się w już poniedziałek, a więc na dzień przed katastrofą. Przełamana została wtedy krótkoterminowa linia trendu wzrostowego biegnąca przez dolne końce świec z okresu pomiędzy 29 sierpnia a 5 września. Późniejsze spadki doprowadziły między innymi do powstania luki bessy w okolicach 12 600 stanowiącej najbliższy opór. Inne negatywne sygnały to powstanie długiej czarnej świecy na wykresie tygodniowym oraz odbicie się dziennego MACD od poziomu równowagi i późniejsze przecięcie przez ten wskaźnik linii sygnału. Poza tym spadki zniosły ponad 66% poprzedzającego je wzrostu. Wszystko to sugeruje testowanie dołka z 17 sierpnia na poziomie 11 894. Jak zwykle w takich momentach zachowanie rynku w pobliżu wsparcia może dostarczyć ważnych informacji. Najbardziej pesymistyczny wariant to silne przełamanie wsparcia. Wariant najbardziej pożądany, to jego krótkotrwałe naruszenie, a następnie wzrost.

Mimo że pierwszy z wymienionych tu negatywnych sygnałów wyprzedzał przyczynę spadków, to w obecnej sytuacji rynek w większym niż kiedykolwiek stopniu jest uzależniony od dopływu informacji z zewnątrz. W związku z tym należy chyba mieć większy niż zwykle dystans do sygnałów generowanych przez analizę techniczną.

Marcin Lachowski

BM BGŻ SA