Ubiegły tydzień zakończył się dla WIG20 testowaniem psychologicznego i technicznego poziomu 1000 pkt. Rzutem na taśmę udało się powstrzymać niedźwiedzie niecałe 2 punkty powyżej, co nie jest nadzwyczajnym osiągnięciem. Wydaje się jednocześnie, że skala emocjonalności podejmowanych decyzji była ogromna, co szczególnie widać było na europejskich giełdach. Tam w ciągu dnia zniżki były jeszcze głębsze, niż u nas, ale po otwarciu rynków w USA sytuacja znacznie się poprawiła. Nie ma wątpliwości, iż nadal oczy inwestorów z całego świata nadal pozostaną zwrócone na amerykańskie giełdy. To stamtąd nadejdą najważniejsze sygnały determinujące kierunek innych giełd. Biorąc pod uwagę przebieg piątkowych notowań, a także zanotowany podczas nich wolumen można spodziewać się tam wzrostowej korekty, choć bardzo trudno określić, jak długo ona może potrwać. DJIA i Nasdaq przez 5 ostatnich sesji straciły po około 15%, co w ujęciu tygodniowym jest odpowiednio czwartym i trzecim najgorszym wynikiem w historii. To pokazuje skalę wyprzedania tych rynków.
Notowania kontraktów terminowych na Nasdaq i DJIA od początku silnie zwyżkują, co wpływa na nastroje na największych rynkach w Europie. DAX i CAC rosną po 2,8%, a FTSE o 2,1%. Nie pozostaje to bez wpływu na wstępną fazę notowań na naszym parkiecie, gdzie WIG20 wzrósł do 1010 pkt., czyli o 0,8%. Obroty pozostają na poziomie zbliżonym do piątkowego i wynoszą 25 mln zł.
Oprócz doniesień z zagranicznych giełd ważne dziś będą kolejne informacje o możliwościach skonstruowania nowego rządu. Wynik wyborów nie pozwoli na stworzenie silnego rządu jednopartyjnego, na co liczył rynek. Z wypowiedzi ekspertów (m.in. Rosatiego) wynika, że liczą oni na to, że rynki jednak ciepło przyjmą nowy układ rządowy.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu